Dan Driscoll, sekretarz armii USA, planuje opuścić swoje stanowisko przed końcem 2026 roku, choć niewykluczone, że decyzja ta zapadnie wcześniej. Informacje te przekazał dziennik "Wall Street Journal", powołując się na osoby zaznajomione z przebiegiem rozmów wewnątrz resortu. Ani Pentagon, ani przedstawiciele Driscolla nie odnieśli się oficjalnie do tych doniesień.

Ewentualne odejście Driscolla pozostawiłoby wojska lądowe USA bez cywilnego lidera zatwierdzonego przez Senat, co w połączeniu z nieobsadzonym na stałe stanowiskiem szefa sztabu armii, pogłębia niepewność w strukturach dowodzenia. W kwietniu Pete Hegseth odwołał generała Randy'ego George'a, a prezydent Donald Trump do tej pory nie wskazał jego następcy. Relacje na linii Hegseth–Driscoll od początku administracji Donalda Trumpa pozostają napięte.

Przyczyną sporu są różnice w podejściu do programów modernizacyjnych oraz polityki kadrowej. Sytuację zaostrzyło publiczne poparcie, jakiego Driscoll udzielił generałowi Randy'emu George'owi, nazywając go "niesamowitym liderem transformacji". Dodatkowym źródłem tarć miała być propozycja Driscolla dotycząca wizyty wiceprezydenta J.D. Vance’a w celu rozmów z żołnierzami o reformach armii.

Driscoll, absolwent Yale Law School i bliski znajomy wiceprezydenta Vance'a, był w niektórych kręgach politycznych postrzegany jako potencjalny następca szefa Pentagonu, co również wpływało na atmosferę w resorcie. Mimo napięć, Donald Trump w ubiegłym miesiącu chwalił sekretarza armii podczas konferencji w Pensylwanii, określając go mianem "zabójcy".

Obserwatorzy zauważają, że odejście sekretarza armii pogłębiłoby zamieszanie na wszystkich szczeblach dowodzenia, zwłaszcza że w drugiej kadencji prezydenta Trumpa doszło już do wielu rotacji i zwolnień. Zmiany te komplikują zarządzanie resortem obrony oraz realizację długofalowych planów strategicznych. Istotnym sygnałem przygotowań do odejścia jest zmiana sytuacji mieszkaniowej Driscolla.

Latem tego roku polityk wraz z rodziną wyprowadził się z rezydencji przeznaczonej dla sekretarza armii na terenie Joint Base Myer-Henderson Hall. Rodzina przeniosła się do Karoliny Północnej, a sam Driscoll zamieszkał w mniejszym lokalu na terenie bazy. Jest to znacząca zmiana, biorąc pod uwagę, że jeszcze w kwietniu Driscoll zapewniał, iż nie ma planów odejścia ani rezygnacji.