Sąd w Belgii odkłada decyzję i wyznacza nowy termin

Izba ds. Zajęć we Francuskojęzycznym Sądzie Pierwszej Instancji w Brukseli zdecydowała o odroczeniu rozpatrzenia sprzeciwu Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej wobec zajęcia należnych jej środków. Nowy termin rozprawy wyznaczono na 15 października. Sprawa ta ma bezpośredni związek z wcześniejszym wyrokiem tego samego sądu z 1 kwietnia, który orzekł, że Polska musi odebrać około 64 milionów dawek szczepionek przeciwko COVID-19 i zapłacić koncernowi Pfizer 5 miliardów 644 miliony złotych.

W lipcu Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej poinformowała PAŻP o zajęciu wierzytelności z tytułu opłat trasowych. Do tej pory zajęto agencji około 300 milionów złotych. Podczas posiedzenia belgijski sędzia początkowo chciał odroczyć sprawę aż do stycznia 2027 roku, argumentując to mianem swojej emerytury oraz zbieżnością z podobną sprawą Rumunii. Pod naciskiem polskiej strony termin ostatecznie przyspieszono na październik.

Zarzuty o bycie zakładnikiem sporu i argumenty prawne

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podkreśliła jednak, że postępowanie przed belgijskim sądem, zakończone wyrokiem z kwietnia br., nie dotyczyło PAŻP i pozostaje całkowicie niezwiązane z wykonywaniem przez nią zadań.

Prezes PAŻP Magdalena Jaworska-Maćkowiak oceniła, że agencja stała się zakładnikiem sporu, który jej nie dotyczy. Prawnici agencji liczyli, że sąd uwzględni Dodatkowy Protokół dotyczący Eurocontrol, który wszedł w życie 9 sierpnia i ma wzmocnić immunitet organizacji oraz chronić środki państw przed zajęciem komorniczym trzeciej strony.

Obrońca koncernu Pfizer bronił na sali sądowej zajęcia środków i zaznaczył, że gdyby Polska sama zapłaciła swoje wierzytelności, to do tego dramatu w ogóle by nie doszło. Z kolei przedstawiciele koncernu argumentowali, że przepływające przez agencję pieniądze są powiązane ze Skarbem Państwa. Ministerstwo Zdrowia złożyło apelację od kwietniowego wyroku wraz z wnioskiem o wstrzymanie jego wykonalności.

Zagrożenie dla kontroli ruchu lotniczego i ryzyko upadłości

Blokada obejmuje 80 procent przychodów PAŻP, co odpowiada około pięciu latom regularnych wpływów agencji. Przedstawiciele PAŻP ostrzegali przed sądem, że brak dopływu środków z opłat nawigacyjnych stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej i operacje związane z pomocą dla Ukrainy. Adwokat agencji wskazywał, że w ciągu około dziesięciu dni PAŻP może zabraknąć pieniędzy na bieżące funkcjonowanie i może ogłosić upadłość.

Prezes Magdalena Jaworska-Maćkowiak przyznała, że odroczenie oznacza obowiązek natychmiastowego znalezienia kryzysowego finansowania, które jednak nie zastąpi w pełni zablokowanych przychodów nawigacyjnych. Równocześnie podjęto działania koordynowane z Prokuratorią Generalną oraz krajowymi instytucjami w celu zabezpieczenia ciągłości realizacji zadań agencji.