Nowe fakty po szesnastu latach od zaginięcia

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek od 16 lat pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych spraw kryminalnych w Polsce. Nowe ustalenia śledczych oraz nieznane wcześniej szczegóły mogą rzucić światło na wydarzenia z nocy, gdy 19-latka zaginęła w drodze z imprezy w Sopocie do domu w Gdańsku. Pierwotnie dochodzenie zostało umorzone w 2012 roku, w 2018 roku akta przekazano do Prokuratury Krajowej, a w 2019 roku sprawa trafiła pod skrzydła Archiwum X. Eryk Stasielak, naczelnik Małopolskiego Wydziału ds.

Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, poinformował, że cały czas pracowany jest materiał dowodowy i po latach udaje się uzyskać dodatkowe dowody, mimo że wydawało się to niemożliwe. Służby prowadziły też wybiórcze poszukiwania na Pomorzu z użyciem georadaru, szukając ciała oraz powiązanych artefaktów na precyzyjnie wskazanym terenie.

Ostatnio śledczy pracowali nad potwierdzeniem lub wykluczeniem jednej z poważniejszych wersji osobowych, przy czym prawdopodobieństwo jej wystąpienia bardzo spadło. W lipcu 2026 roku poinformowano, że śledczy zdobyli nowy dowód dotyczący czasu i miejsca pobytu dziewczyny w Parku Reagana. Prokuratorzy zastrzegli, że nie chodzi o zeznania świadków, lecz nie ujawnili, czym dokładnie jest pozyskany materiał.

Relacja przyjaciółki i ostatnia wiadomość

W mediach głos zabrała pani Katarzyna, przyjaciółka Iwony Wieczorek z czasów szkolnych. Kobieta spędzała z Iwoną czas w przeddzień zaginięcia, 16 lipca 2010 roku, do godziny 16 na plaży oglądając mecz beach soccera znajomych, po czym wracały razem tramwajem. Wspomina, że Iwona bardzo cieszyła się na wieczorne wyjście do klubu, planowała czesanie i malowanie, a nic nie wskazywało na jakiekolwiek zagrożenie. Gdy Iwona wychodziła z klubu w nocy, pani Katarzyna już spała i nie miała informacji o żadnej kłótni.

Wtedy otrzymała od zaginionej krótkiego SMS-a o treści Zadzwoń. Kobieta nie odczytała wiadomości na czas i przyznaje, że przez lata miała sobie za złe, iż się nie obudziła, wierząc, że mogłoby to zmienić bieg wydarzeń i pozwolić na bezpieczny powrót koleżanki. Pani Katarzyna uważa, że zniknięcie 19-latki raczej nie było przypadkiem i najprawdopodobniej stoi za tym osoba, którą Iwona znała. Dodaje, że nie wyobraża sobie, aby sprawa trwała w nieskończoność bez poznania prawdy o losach zaginionej.