Wątpliwości wokół listu i miejsca pobytu polityka

Prokuratura Krajowa stoi na stanowisku, że pobyt Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu to blef poszukiwanego. Śledczy nie dysponują dowodami potwierdzającymi obecność polityka w tym separatystycznym regionie Mołdawii. Wcześniejsze doniesienia medialne oraz deklaracje samego podejrzanego wskazywały, że przebywa on w Tyraspolu.

Pismo zawierające wniosek o wydanie listu żelaznego, skierowane do Sądu Okręgowego w Warszawie, zostało nadane z miejscowości Bendery położonej w pobliżu Tyraspola.

Służby Rumunii, Ukrainy i Mołdawii nie potwierdziły, by Marcin Romanowski przekraczał granice tych państw w ostatnich latach. Według ustaleń policjantów z Wydziału Operacji Pościgowych Centralnego Biura Śledczego Policji były wiceminister w ogóle nie wjechał na teren Mołdawii w tym okresie.

Sytuacja prawna i zarzuty

Marcin Romanowski jest podejrzany o popełnienie 11 przestępstw w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Zarzuty obejmują między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Wobec polityka wydano list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania.

Prokuratura wydała negatywne stanowisko w sprawie wniosku obrony o wydanie listu żelaznego dla podejrzanego. Wcześniej odrzucono również wniosek o uchylenie tymczasowego aresztowania, o czym poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak.

Stanowisko rządu i polityków opozycji

Premier Donald Tusk informował wcześniej, powołując się na współpracujące służby państw regionu, że prawdopodobieństwo pobytu Romanowskiego w Tyraspolu wynosiło 99 procent. Ostatecznie jednak te informacje nie znalazły potwierdzenia w wiarygodnych dowodach śledczych.

Doniesienia o pobycie w Naddniestrzu kwestionowali także politycy Prawa i Sprawiedliwości. Przemysław Czarnek wskazywał, że nadanie listu z określonego miejsca nie oznacza automatycznie obecności tam jego nadawcy.

Michał Wójcik oświadczył, że jest przekonany o braku obecności Romanowskiego w Naddniestrzu, a doniesienia o jego pobycie w zakonie sercanów nazwał prowokacją.