Wątpliwości wokół listu żelaznego i miejsca pobytu
Marcin Romanowski, podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o wydanie listu żelaznego. W złożonym wniosku polityk zadeklarował pobyt w Tyraspolu, stolicy separatystycznego Naddniestrza w Mołdawii. Prokuratura Krajowa sprzeciwiła się jednak uwzględnieniu tego wniosku, składając odpowiednie stanowisko do sądu 18 sierpnia.
Zdaniem prokuratorów, deklarowane miejsce pobytu jest niewiarygodne. Adres przy ulicy Schevchenko 17 w Tyraspolu, który wskazał Romanowski, okazuje się w rzeczywistości pustym terenem, gdyż numeracja w tym rejonie pomija budynki o tym oznaczeniu. Dodatkowo, przesyłka z wnioskiem została nadana 25 lipca, mimo że datę na samym dokumencie wpisano jako 12 lipca, a pieczęć pocztowa wskazuje na miejscowość Bendery, a nie deklarowany Tyraspol.
Ustalenia służb i brak dowodów na wjazd
Polskie służby, w tym funkcjonariusze z Wydziału Operacji Pościgowych CBŚP, nie znalazły żadnych potwierdzeń, aby Marcin Romanowski w ostatnich latach przekroczył granicę Mołdawii. Weryfikacji dokonano również w odniesieniu do granic Rumunii i Ukrainy, gdzie także nie odnotowano śladów pobytu polityka. Sam fakt wyboru Naddniestrza jest w opinii śledczych strategicznym posunięciem, ponieważ Mołdawia nie sprawuje realnej kontroli nad tym separatystycznym regionem, co uniemożliwia weryfikację informacji przez tamtejsze władze.
Z ustaleń mołdawskiej policji, przedstawionych przez główną komisarz Dianę Fetco-Cupet, wynika, że właściwe organy krajowe nie stwierdziły danych o wjeździe Marcina Romanowskiego na terytorium Republiki Mołdawii.
Prokuratura wskazuje, że podejrzany deklarował posiadanie paszportu na inne nazwisko, co pozwala mu na swobodne przemieszczanie się wewnątrz Unii Europejskiej. W ocenie śledczych takie zachowanie osłabia wiarygodność obietnicy stawienia się przed wymiarem sprawiedliwości oraz rodzi podejrzenia, że polityk chce jedynie uchylenia Europejskiego Nakazu Aresztowania, co pozwoliłoby mu na swobodną podróż poza granice UE.
Nieformalna weryfikacja dokumentacji
Choć formalnie służby nie wystąpiły do sądu o zabezpieczenie wniosku w celu oficjalnej ekspertyzy, trwają nieformalne działania weryfikacyjne. Według źródeł prokuratura nie chce otwarcie ingerować w jurysdykcję sądu, aby nie dostarczać argumentów obronie, która domaga się przesłuchania premiera oraz przedstawicieli służb w celu wyjaśnienia podstaw dla tak kategorycznych stwierdzeń dotyczących miejsca pobytu Romanowskiego.
Nieoficjalne analizy przeprowadzone przez służby wskazują jednak, że podpis na liście istotnie należy do Marcina Romanowskiego. Jak podkreślają śledczy, na dokumentach zabezpieczono ślady, które sugerują bezpośredni kontakt polityka z przesłaną korespondencją.