Deklaracja premiera w sprawie Unii Europejskiej

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham w rozmowie ze stacją ITV wywołał szeroką dyskusję polityczną, oświadczając, że chciałby powrotu swojego kraju do struktur unijnych. Szef brytyjskiego rządu, który objął stanowisko premiera trzy miesiące temu, zaznaczył, że obecne porozumienie po brexicie się nie sprawdza, a kraj musi szczerze zmierzyć się z konsekwencjami decyzji z 2016 roku.

Powiedziałem, będę szczery, że chciałbym to zobaczyć jeszcze za mojego życia, ale nie zamierzam robić tego wbrew opinii publicznej. Nie narzucę swoich prywatnych poglądów w tej sprawie. Trzeba pamiętać, że to brytyjska opinia publiczna ma decydujący głos

Andy Burnham

Polityk zaznaczył, że nie zamierza narzucać swoich poglądów ani podejmować żadnych gwałtownych kroków w trakcie trwającej kadencji parlamentu. Wcześniej w wywiadzie dla „Sunday Timesa” wskazał, że nowa relacja z Brukselą mogłaby przybrać formę pełnego członkostwa lub powrotu do jednolitego rynku, co wiązałoby się z akceptacją zasad swobodnego przepływu osób. Kwestia imigracji była kluczowym powodem, dla którego Brytyjczycy poparli opuszczenie Wspólnoty.

Chciałbym to zobaczyć jeszcze za mojego życia, ale nie zamierzam robić tego wbrew opinii publicznej

Andy Burnham

Reakcja brytyjskiej sceny politycznej i europejskie poparcie

Słowa szefa rządu spotkały się z natychmiastową krytyką ze strony opozycji. Konserwatywna liderka Kemi Badenoch oceniła, że premier nie przemyślał swoich słów, natomiast Robert Jenrick z ugrupowania Reform UK określił te propozycje jako szalone. Część polityków rządzącej Partii Pracy również podeszła sceptycznie do pomysłu ponownego otwierania trudnej debaty europejskiej.

Premier Andy Burnham wyraźnie zastrzegł, że pomimo otwartości na zacieśnienie relacji z Brukselą, nigdy nie rekomendowałby porzucenia brytyjskiej waluty na rzecz przystąpienia do strefy euro.

Tymczasem plany zbliżenia z UE spotkały się z pozytywnym odbiorem na kontynencie. Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zadeklarował, że Warszawa przyjęłaby powrót Londynu z zadowoleniem, apelując jednocześnie o odrzucenie argumentów eurofobów. Poparcie dla takiego kroku wyrazili również prezydent Francji Emmanuel Macron oraz premier Hiszpanii Pedro Sanchez.