W Warszawie na Placu Zamkowym pod hasłem „Niepodległość. Nasza wspólna” odbyły się oficjalne obchody Dnia Niepodległości Ukrainy. Uroczystości te zbiegły się z 35. rocznicą ogłoszenia niepodległości kraju, który stał się niezawisłym państwem 24 sierpnia 1991 roku po uchwaleniu Aktu Niepodległości przez Radę Najwyższą Ukrainy, po latach bycia republiką ZSRR.
Sprawę w mediach społecznościowych skomentował poseł Marcin Józefaciuk, który w przeszłości należał do klubu Koalicji Obywatelskiej, a obecnie jest posłem niezrzeszonym. Marcin Józefaciuk przekazał na platformie X, że otrzymał zaproszenie na te wydarzenia, jednak zdecydował się odmówić wzięcia w nich udziału. Zaznaczył przy tym, że nie kwestionuje prawa Ukraińców do obchodzenia własnego święta państwowego.
W swoim oświadczeniu poseł wyjaśnił motywy swojej decyzji oraz wskazał granice, jakich nie chce przekraczać. „Jako polski poseł nie widzę swojej roli w publicznej manifestacji z okazji niepodległości innego państwa, organizowanej w samym sercu polskiej stolicy” – napisał. Jednocześnie parlamentarzysta wskazał formy aktywności, w których wziąłby udział bez wahania. „Chętnie wziąłbym udział w konferencji, warsztatach czy rzeczowej rozmowie o bezpieczeństwie, pomocy, integracji i przyszłości relacji Polski z Ukrainą. Publiczne świętowanie niepodległości innego kraju to jednak granica, której przekraczać nie chcę” – dodał.
Marcin Józefaciuk odniósł się również do zarzutów, które mogłyby sugerować wrogie nastawienie wobec sąsiadów z zaatakowanego kraju. „Nie jestem antyukraiński. Gdy wybuchła wojna, przyjąłem do szkoły setki młodych ludzi z Ukrainy. Przez mój gabinet przeszły kolejne setki rodzin. Każda otrzymała pomoc i wsparcie. Nie robiłem tego dla zdjęć ani politycznych deklaracji. Pomagałem, bo ludzie uciekający przed wojną tej pomocy potrzebowali. I zrobiłbym to jeszcze raz bez mrugnięcia oka” – wskazał w swoim wpisie.
Podsumowując swoje stanowisko, poseł zwrócił uwagę na kwestie tożsamościowe i konstytucyjne. Ocenił, że solidarność nie oznacza rezygnacji z własnej tożsamości, obowiązków, ani prawa do stawiania granic. „Jako Polak mam obowiązki wobec Polski. Jako poseł Rzeczypospolitej mam obowiązki wobec polskich Obywateli i polskiego Państwa” – podkreślił, życząc jednocześnie Ukrainie pokoju, bezpieczeństwa i obrony niepodległości.
W obchodzonym w stolicy święcie wzięły udział setki Polaków oraz Ukraińców mieszkających w Polsce, a uczestnicy uczcili minutą ciszy pamięć ofiar rosyjskiej agresji. Głos zabrał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek, który podkreślił, że powołał ponad 100 prokuratorów ścigających razem z policją każdy przejaw nienawiści. Szef resortu sprawiedliwości zapewnił, że podjęte działania mają charakter systemowy, a osoby łamiące prawo są szybko pociągane do odpowiedzialności.
Minister Żurek skierował do zgromadzonych ciepłe słowa. Złożył życzenia zwycięstwa, wejścia Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej oraz wyraził nadzieję, że nikt nie da się podzielić Polakom i Ukraińcom, życząc także wielu rakiet Patriot i dziękując ukraińskim żołnierzom broniącym Europy. Głos zabrał również ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, który podziękował Polsce za solidarność i goszczenie wielomilionowej społeczności ukraińskiej, zwracając uwagę, że bez polskiego wsparcia obrona kraju byłaby niezwykle trudna. W uroczystościach uczestniczyło 29 przedstawicieli placówek dyplomatycznych z całego świata.
Wypowiedź ministra Waldemara Żurka o prokuratorach ścigających mowę nienawiści wywołała ostrą krytykę ze strony prawicowej opozycji. Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik opublikowała wpis w mediach społecznościowych, pytając retorycznie, czy wydarzenie odbywa się w Polsce, oraz krytykując domniemane nierówne traktowanie przestępstw popełnianych przez obywateli obu krajów.