Sytuacja na amerykańskim rynku paliw

Ceny oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych utrzymują trend wzrostowy, ignorując optymistyczne zapowiedzi płynące z Waszyngtonu. Z danych Amerykańskiego Stowarzyszenia Motoryzacyjnego (AAA) wynika, że w środę średnia cena za galon paliwa osiągnęła 6,35 dolara. Oznacza to wzrost o 7 centów w porównaniu z poziomem 6,28 dolara, jaki notowano w dniu ogłoszenia porozumienia przez Donalda Trumpa 9 października.

W momencie ogłoszenia umowy cena galona diesla w USA wynosiła 6,28 dolara, co w przeliczeniu daje około 6,56 zł za litr. Obecna cena 6,35 dolara oznacza natomiast koszt na poziomie około 6,64 zł za litr.

Założenia umowy i realizacja dostaw

Donald Trump ogłosił porozumienie z Władimirem Putinem w sprawie dostaw diesla 9 października. Głowa państwa przekonywała, że osiągnięto konsensus w kwestii eksportu rosyjskich węglowodorów, zakładający dostarczenie ponad 300 tys. ton surowca. Harmonogram zakładał 500 tys. ton w listopadzie oraz milion ton w kolejnym etapie, a Departament Skarbu USA tymczasowo złagodził sankcje wobec rosyjskich paliw do 7 kwietnia 2027 roku.

Pierwszy tankowiec z rosyjskim olejem napędowym wyruszył z portu Primorsk 22 października. Dane firmy Kpler wskazują, że jednostka przewożąca 300 tys. baryłek paliwa początkowo wskazywała Nowy Jork jako cel podróży, lecz później zmieniła status na „do dyspozycji zamawiającego”, co oznacza brak potwierdzonego portu rozładunku.

Redaktor Alicja Jankowska informowała, że pierwszy transport 40 tys. ton paliwa (300 tys. baryłek) wyruszył 23 października z portu Primorsk i ma dotrzeć do Nowego Jorku 7 listopada, a zatem już po wyborach uzupełniających do Kongresu. Eksperci wskazują, że planowane dostawy są zbyt małe, aby wpłynąć na globalne ceny paliw; dla porównania, w 2025 roku zużycie oleju napędowego w samym amerykańskim sektorze transportowym wynosiło około 2,94 mln baryłek dziennie.

Sceptycyzm ekspertów i bariery techniczne

Analitycy cytowani przez „The Wall Street Journal” oceniają porozumienie jako nieskuteczne w kontekście walki z wysokimi cenami. Eksperci zauważają, że nawet pełna realizacja dostaw – szacowana na nieco ponad 100 tys. baryłek dziennie w październiku i około 125 tys. w listopadzie – stanowi ułamek ubiegłorocznego rosyjskiego eksportu, który wynosił 800 tys. baryłek dziennie. Rafał Zywert podkreślił w rozmowie z Energetyka24, że zapowiadane ilości są jedynie „kroplą w morzu” potrzeb światowego rynku.

Realizację umowy utrudniają poważne problemy rosyjskiego sektora rafineryjnego, który ucierpiał w wyniku ukraińskich ataków na infrastrukturę paliwową. Sytuacja ta stawia pod znakiem zapytania fizyczną zdolność Rosji do wywiązania się z obiecanych wolumenów dostaw.

Kontekst polityczny i legislacyjny

Administracja prezydenta Trumpa argumentowała, że porozumienie ma unormować sytuację na rynku i stanowić sygnał dla Kremla dotyczący potencjalnych korzyści z zakończenia wojny w Ukrainie. Sytuacja ta jest istotna w kontekście zaplanowanych na 3 listopada wyborów uzupełniających do Kongresu, w których wzrost cen paliw stał się głównym punktem krytyki wobec obecnej administracji.

Inicjatywę Trumpa stara się zablokować amerykański Kongres. Do Izby Reprezentantów trafił ponadpartyjny projekt ustawy, który zakłada przywrócenie pełnych sankcji na rosyjską energię i wprowadzenie zakazu inwestowania w ten sektor.