Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji wystosowali wspólny list wzywający Unię Europejską do powrotu do debaty na temat wykorzystania zamrożonych aktywów rosyjskich. Dokument z 27 sierpnia został skierowany do szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas oraz minister spraw zagranicznych sprawującej prezydencję Irlandii Helen McEntee przed zaplanowanym na początek września nieformalnym spotkaniem szefów MSZ w Wicklow.
Kopia listu trafiła również do szefów komisji do spraw gospodarki i rozszerzenia Valdisa Dombrovskisa i Marty Kos. Sygnatariusze podkreślili w nim, że Ukraina potrzebuje większego wsparcia finansowego zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej. List ten stanowi poparcie dla wcześniejszych apeli o powrót do debaty na temat rosyjskich aktywów, motywowane obawami, że Kijowowi wkrótce znów zabraknie pieniędzy.
W ocenie ministrów unijna pożyczka w wysokości 90 mld euro nie wystarczy, a Unia Europejska nie może spoczywać na laurach, ponieważ każdego dnia koszty wojny wzrastają. Pożyczka ta, uzgodniona przez przywódców unijnych w grudniu 2025 roku jako plan B, ma wesprzeć Ukrainę w latach 2026 i 2027 z funduszy pozyskiwanych na rynkach kapitałowych.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował o ogromnym deficycie finansowym, wskazując na brakującą kwotę w resorcie obrony wynoszącą 27 mld euro, co skłoniło Kijów do szukania dodatkowych źródeł finansowania. Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski mocno poparł te działania, stwierdzając, że to agresor musi zapłacić za konsekwencje swojej agresji.
Dodał, że Rosja i tak nie odzyska tych pieniędzy, dopóki nie wypłaci Ukrainy reparacji, więc lepiej przeznaczyć je na obronę kraju niż czekać na koniec napaści, aby wydać je na odbudowę. W Unii Europejskiej unieruchomiono łącznie około 210 mld euro należących do Banku Rosji, z czego zdecydowana większość, czyli 185 mld euro, znajduje się w belgijskiej izbie rozliczeniowej Euroclear.
Główne przeszkody w wykorzystaniu tych środków wiążą się z obawami Belgii przed prawnymi i finansowymi represjami oraz roszczeniami ze strony Moskwy. Podczas grudniowego szczytu unijnego Belgia domagała się od pozostałych państw członkowskich nielimitowanych gwarancji finansowych na wypadek konieczności wypłacenia odszkodowań, co zostało uznane za żądanie zbyt wygórowane.
Choć w sierpniu belgijski minister spraw zagranicznych Maxime Prevot zaznaczył, że kraj ten nie ma zasadniczych zastrzeżeń do wykorzystania pieniędzy na wsparcie Ukrainy, podkreślił zarazem, że wcześniejsze zagrożenia nie zniknęły w cudowny sposób. Autorzy listu z Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji zaznaczyli, że są w pełni świadomi złożoności problemu i konieczności uwzględnienia uzasadnionych interesów.
Wezwali ekspertów Komisji Europejskiej do zbadania nowych opcji, które zapewnią, że ryzyko spocznie na wszystkich państwach członkowskich i żadne z nich nie poniesie nieproporcjonalnego ciężaru. Rzecznik Komisji Europejskiej Balazs Ujvari przypomniał, że kwestia ta pozostaje aktualna od grudniowego szczytu, na którym przywódcy wezwali do dalszego badania aspektów prawnych i technicznych potencjalnej pożyczki reparacyjnej.
Temat ten ma zostać omówiony podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych w dniach 1-2 września.