Przyczyny interwencji służb

Działania policji w pobliżu siedziby Trybunału Konstytucyjnego zostały podjęte po wystąpieniu sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej, która skierowała pismo do Komendanta Głównego Policji w sprawie zagrożenia życia i zdrowia sędziów oraz pracowników TK. Jednocześnie do służb wpłynęła korespondencja od Prokuratora Generalnego z prośbą o zwiększenie uwagi wobec placówki w związku z toczącymi się wokół niej protestami.

Komenda Stołeczna Policji podkreśliła w oficjalnym komunikacie, że obecność funkcjonariuszy ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa osobom przebywającym w rejonie zgromadzeń oraz przywrócenie porządku publicznego. Służby zaapelowały do uczestników protestów o spokój, stosowanie się do wydawanych poleceń oraz nieutrudnianie działań policji i służb ratunkowych.

Przebieg działań i rozbieżności w relacjach

W kwestii lokalizacji działań policji pojawiły się rozbieżności. Choć Komenda Stołeczna Policji wydała komunikat, w którym zaprzeczyła wejściu funkcjonariuszy do wnętrza budynku TK, Telewizja Republika przekazała odmienne informacje. Według relacji stacji, policjanci mieli wejść do wnętrza gmachu, gdzie miało dojść do założenia łańcuchów na drzwiach oraz siłowego wyprowadzenia Straży Trybunalskiej. Stołeczna policja stanowczo zaprzeczyła tym doniesieniom, deklarując, że wobec funkcjonariuszy straży TK nie podejmowano żadnych działań.

Tło konfliktu wokół Trybunału

Napięta sytuacja przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego utrzymuje się od połowy października, kiedy to po ślubowaniu nowego sędziego Macieja Berka doszło do zaostrzenia protestów. Podczas prób udrożnienia przejazdu dla sędziego dochodziło do starć między policją a zgromadzonymi działaczami społecznymi. Sytuację dodatkowo komplikuje spór wewnątrz instytucji, gdzie według relacji Macieja Berka, prezes TK Bogdan Święczkowski miał fizycznie uniemożliwić mu dostęp do pokoju sędziów, co stało się przedmiotem zawiadomienia o naruszeniu nietykalności cielesnej.

Reakcje polityczne

W obliczu wydarzeń przed budynkiem TK zareagował prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który w mediach społecznościowych oskarżył rząd o naruszanie prawa i zaapelował o kontynuowanie obywatelskich protestów. Z kolei prezydent Karol Nawrocki, w reakcji na zaistniałą sytuację, przerwał zaplanowaną podróż zagraniczną i podjął decyzję o powrocie do Warszawy.