Napięta sytuacja przed Trybunałem Konstytucyjnym
Napięcie wokół Trybunału Konstytucyjnego wzrosło po tym, jak 4 września Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego TK. Po nieudanych próbach złożenia ślubowania w Pałacu Prezydenckim, co uniemożliwił brak zaproszenia ze strony Kancelarii Prezydenta, sędzia Berek ostatecznie złożył ślubowanie w Sejmie. Karol Nawrocki zakwestionował ważność tej uroczystości, argumentując, że bez formalności dopełnionej przed prezydentem, Maciej Berek nie posiada statusu sędziego TK.
Protesty przed budynkiem Trybunału zaostrzyły się po ślubowaniu. W trakcie prób zablokowania wjazdu sędziego na teren TK doszło do szarpaniny między policjantami a działaczami Ruchu Obrony Granic oraz klubów Gazety Polskiej, co zakończyło się zatrzymaniem trzech osób. Dwa dni później doszło do kolejnego incydentu, podczas którego 16 października policjantka doznała urazu głowy po tym, jak została popchnięta przez mężczyznę, przy którym znaleziono nóż.
Być może ktoś liczył na to, że po prostu jakaś grupa stąd odejdzie, ale sądzę, że po prostu trzeba brać przede wszystkim pod uwagę tę ewentualność, że to jest dla zastraszenia. Pamiętacie, jak to było z demonstracją rolników. Bez żadnego powodu bito ludzi, było niewielu tych pobitych, ale mimo wszystko to okazało się skuteczne i dlatego liczą też na to. W żadnym wypadku nie można się z tym pogodzić. Musi być demonstracja, musi być sprzeciw. Mamy do czynienia z łamaniem prawa na wszystkie możliwe sposoby, ale nie wolno temu ulec, trzeba po prostu atakować
Reakcje polityczne i zapowiedzi prokuratorskie
Jarosław Kaczyński, który odwiedził protestujących, ocenił, że działania policji mają charakter zastraszenia, przywołując wcześniejsze demonstracje rolników jako analogiczny przykład. Prezes PiS stwierdził, że w obecnej sytuacji nie można ulec presji i konieczny jest sprzeciw. Jednocześnie poseł PiS Kazimierz Smoliński zapowiedział, że środowisko zamierza rozliczać funkcjonariuszy biorących udział w tych interwencjach.
Do zapowiedzi rozliczeń odnieśli się przedstawiciele obecnej władzy. Wiceszef MON Cezary Tomczyk oświadczył, że groźby kierowane pod adresem służb są niedopuszczalne i zapowiedział złożenie zawiadomień do prokuratury w związku z groźbami kierowanymi wobec funkcjonariuszy. Stanowisko to podzielił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który potępił ataki na policjantów i zarzucił części polityków hipokryzję oraz powielanie dezinformacji w celu zyskania doraźnych korzyści politycznych.
Tymczasem ci, którzy najgłośniej krzyczą o staniu murem za polskim mundurem, dziś powielają dezinformację i próbują obarczyć policjantów winą za to zdarzenie. Robienie z agresora ofiary dla doraźnych korzyści to skrajna hipokryzja. Prokuratura dokładnie przeanalizuje materiał dowodowy. Sprawca tej napaści stanie przed sądem
Rozbieżności w relacjach ze zdarzenia
Opis interwencji policji z 16 października różni się w zależności od strony. Według źródeł rządowych oraz komunikatu policji, doszło do ataku na policjantkę przez uzbrojonego w nóż mężczyznę, który w konsekwencji został zatrzymany. Z kolei prezes PiS sugeruje, że istnieje inna wersja zdarzeń przekazywana przez świadków, w której to zachowanie służb było brutalne, a zatrzymany mężczyzna nie użył posiadanego narzędzia.
