Państwowa Komisja Wyborcza wystosowała oficjalne pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, w którym domaga się natychmiastowej zmiany podziału na okręgi wyborcze oraz liczby przypisanych do nich mandatów. Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak podkreślił we wniosku, że dotychczasowy układ od lat narusza obowiązujące przepisy Kodeksu wyborczego. Zgodnie z ustawą konieczność korekty pojawia się w przypadku zmian w podziale terytorialnym kraju lub w liczbie mieszkańców. Obecny rozkład mandatów nie był aktualizowany od 2011 roku, co doprowadziło do narastania rażących dysproporcji w sile głosu wyborców.
Komisja zwraca uwagę, że aktualny podział na okręgi wyborcze określone w załącznikach do ustawy narusza przepisy Kodeksu wyborczego
Prof. Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego zwrócił uwagę w rozmowie z Interią, że parlament ma możliwość zmiany liczby mandatów przypisanych do poszczególnych okręgów bez konieczności przyjmowania nowej ustawy, poprzez odpowiednią modyfikację załącznika numer jeden do Kodeksu wyborczego. Ekspert podkreślił, że odpowiedzialność za brak jakiejkolwiek korekty demograficznej od kilkunastu lat ponoszą kolejne obozy władzy. Zgodnie z przepisami Sejm powinien wprowadzić niezbędne zmiany najpóźniej na trzy miesiące przed dniem zarządzenia kolejnych wyborów do Sejmu, co oznacza, że ostateczny termin upływa 15 maja 2027 roku.
Demografia wymusza zmiany w 23 okręgach wyborczych
Według wyliczeń Państwowej Komisji Wyborczej korekta powinna objąć 23 z 41 okręgów wyborczych w całej Polsce. Największa planowana zmiana dotyczy okręgu numer 20, obejmującego podwarszawskie powiaty, gdzie liczba posłów miałaby wzrosnąć z 12 do 15. Z kolei we Wrocławiu mieszkańcy wybieraliby 16 posłów zamiast dotychczasowych 14. Po jednym dodatkowym mandacie zyskałyby m.in. okręgi w Krakowie, Warszawie, Rzeszowie, Gdańsku, Słupsku, Koninie, Pile i Poznaniu. Zmniejszenie liczby mandatów o jeden dotknęłoby natomiast między innymi Toruń, Lublin, Chełm, Łódź, Opole, Kielce, Elbląg, Olsztyn oraz Koszalin.
PKW wskazała również na nieprawidłowości i dysproporcje w wyborach do Senatu, zwracając uwagę, że w województwach małopolskim i mazowieckim liczba wybieranych senatorów jest za niska, podczas gdy w województwie śląskim zbyt wysoka. Dodatkowo zauważono, że województwo podkarpackie, mimo większej liczby mieszkańców od województwa lubelskiego, wybiera pięciu senatorów, podczas gdy Lubelszczyzna sześciu. Choć ta konkretna sytuacja formalnie nie narusza przepisów, budzi poważne wątpliwości Komisji w kontekście równej reprezentacji regionów.
Weto prezydenta i spór o administrację wyborczą
Sytuację wokół ordynacji skomplikowało wcześniejsze weto prezydenta Karola Nawrockiego, który 15 października 2026 roku odrzucił nowelizację Kodeksu wyborczego. Ustawa ta zakładała m.in. wprowadzenie mechanizmu automatycznego ogłaszania liczby posłów w obwieszczeniach PKW oraz zmniejszenie maksymalnej liczby mieszkańców w jednym obwodzie głosowania z 4 tysięcy do 3 tysięcy. Prezydent uzasadniał swoją decyzję obawą przed zmianą reguł gry na rok przed wyborami oraz brakiem wystarczających analiz skutków organizacyjnych nowych przepisów.
Zarówno Sąd Najwyższy, jak i Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji wskazywały, że projektodawca nie przedstawił żadnej analizy organizacyjnej dowodzącej, że mniejsza grupa komisarzy sprawnie udźwignie ciężar obsługi całego procesu wyborczego. Zredukowanie liczby komisarzy uniemożliwi im sprawowanie bieżącego, realnego nadzoru nad tysiącami obwodów głosowania
W uzasadnieniu weto prezydent Karol Nawrocki podkreślił w nagraniu opublikowanym na portalu X, że wybory stanowią fundament demokracji, a ich reguły muszą cechować się stabilnością i budzić bezwzględne zaufanie obywateli. Krytykował on również planowane zmniejszenie liczby komisarzy wyborczych, co w jego ocenie uniemożliwiłoby skuteczny nadzór nad tysiącami obwodów głosowania w kraju. Obecny spór polityczny wokół administracji wyborczej i kalendarza legislacyjnego stawia pod znakiem zapytania szybkie wdrożenie zaleceń PKW przez parlament.
