Incydent na dworcu kolejowym w Słupsku

Do zdarzenia doszło 8 października 2026 roku tuż przed godziną 16 na stacji kolejowej w Słupsku. Kierownik pociągu wezwał służby ratunkowe i policję z powodu zachowania jednego z pasażerów, który miał problemy z utrzymaniem równowagi. Wysiadając z wagonu, mężczyzna przewrócił się na peron i uszkodził sobie twarz, tracąc dwa zęby.

Gdy na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, wyczuli od poszkodowanego silną woń alkoholu. Ponieważ kontakt z nim był utrudniony, mundurowi udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali pogotowie ratunkowe. Zespół ratownictwa medycznego przewieziono go na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Słupsku.

TVN24 ustalił, że mężczyzna miał 4 prom. alkoholu w organizmie, podczas gdy Wprost podaje, że wartość blisko czterech promili nie została oficjalnie potwierdzona, a Polskie Radio Koszalin informowało o 4,3 promila.

Podczas interwencji na peronie funkcjonariusze legitymowali poszkodowanego, lecz ten nie poinformował ich o pełnionej funkcji w sądownictwie. Tożsamość pacjenta wyszła na jaw dopiero w szpitalu, gdzie personel dowiedział się o jego stanowisku od żony mężczyzny. Z uwagi na charakter zdarzenia na miejscu nie podjęto żadnych dodatkowych restrykcji ani sankcji prawnych wobec podróżnego.

Tożsamość i reakcja ministra sprawiedliwości

Według ustaleń medialnych mężczyzną tym jest Andrzej Michałowicz, sędzia Sądu Najwyższego oraz komisarz wyborczy, który w lipcu 2026 roku otrzymał nominację z rąk prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej przez wiele lat pracował jako prezes Sądu Okręgowego w Słupsku, również w okresie, gdy resortem kierował Zbigniew Ziobro. W rozmowie telefonicznej z Polskim Radiem Koszalin odmówił komentarza w tej sprawie.

Musimy tę sprawę wyjaśnić. To jest niedopuszczalne zachowanie

Waldemar Żurek

Minister podkreślił, że sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona oraz powtórzył krytyczną ocenę procesu nominacyjnego prowadzonego przez tzw. neo-KRS. Wskazał, że wybierane w ten sposób osoby nie spełniają wymogów nieskazitelności charakteru, a państwo musi płacić odszkodowania za każde wejście takich sędziów na salę rozpraw. Szef resortu sprawiedliwości dodał, że z zadziwieniem przyjmował dawne kandydatury i decyzje prezydentów Andrzeja Dudy oraz Karola Nawrockiego, zapewniając, że rząd nie będzie zamiatał takich spraw pod dywan.