Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Dokumentacja została nadana w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Prokuratura Krajowa, reprezentowana przez rzecznika Przemysława Nowaka, poinformowała, że nie posiada oficjalnego potwierdzenia faktycznego miejsca pobytu polityka, mimo zasady domniemania wiarygodności dokumentów.

Senator Krzysztof Kwiatkowski w wywiadzie dla TVP Info ocenił, że obecność Romanowskiego na terytorium, gdzie stacjonują rosyjskie wojska, nie mogła odbyć się bez zgody tamtejszych służb. Zdaniem senatora, rosyjskie struktury nie podejmują takich działań bez oczekiwania na wzajemność. Kwiatkowski odrzucił tłumaczenia Romanowskiego, jakoby przebywał on w Tyraspolu w ramach ochrony przypominającej status świadka koronnego, podkreślając, że polski sąd nie wydał mu takich dokumentów.

Senator zasugerował, że za przygotowaniem dokumentacji polityka stoją rosyjskie służby specjalne. Jednocześnie wykluczył udział służb węgierskich, wskazując na pośpieszny wyjazd Romanowskiego z Węgier. Głównym zagrożeniem, na które zwraca uwagę Kwiatkowski, jest unikatowa wiedza, jaką dysponuje były wiceminister.

Jako osoba nadzorująca resort, Romanowski posiadał dostęp do informacji o lokalizacji ośrodków zapasowych Ministerstwa Sprawiedliwości na czas wojny oraz o zabezpieczeniach systemów informatycznych resortu. Senator zaapelował do polskich służb o analizę notatek ze spotkań kierownictwa resortu, aby zminimalizować ryzyko przekazania wrażliwych danych obcym wywiadom. Zapowiedział również możliwość ujawnienia szczegółów dotyczących pracy byłego kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości.