Reakcja Orlenu na kryzys surowcowy

W obliczu trudnej sytuacji na globalnym rynku energetycznym Grupa Orlen podjęła działania zaradcze. Od piątku koncern zakontraktował 16 dodatkowych dostaw ropy naftowej na kierunku polskim, czeskim i litewskim.

Nowe ładunki surowca mają pochodzić z wielu zróżnicowanych kierunków, takich jak Norwegia, Wielka Brytania, Algieria, Kazachstan, Azerbejdżan oraz obie Ameryke. Pozostałe zapotrzebowanie rafinerii jest na bieżąco zabezpieczane w ramach umowy zawartej w sierpniu z norweskim Equinorem.

Orlen jest w miarę zabezpieczony i zdywersyfikowany, co nie znaczy, że możemy spocząć na laurach, bo sytuacja jest superpoważna, od wielu lat czy dekad nie mieliśmy tak skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji

Wojciech Balczun

Przedstawiciele spółki podkreślają, że bieżące dostawy surowca do wszystkich rafinerii Grupy Orlen realizowane są bez przeszkód i w pełni pokrywają zapotrzebowanie produkcyjne. Koncern zaznaczył, że optymalizacja i uzupełnianie wolumenów zakupowych stanowią stały element operacyjnej działalności firmy.

Zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu i sytuacja w Katarze

Problemy z dostawami ropy wynikają z decyzji Saudi Aramco o anulowaniu lub opóźnieniu części wrześniowych ładunków do europejskich rafinerii. Saudyjski gigant musiał ograniczyć eksport po tym, jak Arabia Saudyjska czasowo wstrzymała pracę strategicznego ropociągu Wschód-Zachód po atakach dronów.

Zamykana magistrala miała kluczowe znaczenie dla omijania przez tankowce zablokowanej przez Iran cieśniny Ormuz. Ropociąg Wschód-Zachód transportował około 4 mln baryłek ropy dziennie, co stanowi istotną część globalnego przesyłu surowca. Według agencji Reutera Saudi Aramco odpowiada za około 40 procent ropy przerabianej w zakładach Orlenu.

W marcu katarska spółka QatarEnergy wstrzymała produkcję gazu skroplonego i ogłosiła stan siły wyższej dla kontraktów, w tym z polskim koncernem. Powodem jest konflikt na linii USA-Iran oraz ograniczenia w żegludze przez cieśninę Ormuz, choć Orlen zapewnia, że spadek ten nie zagraża bezpieczeństwu rynku, a luki wypełniają dostawy z USA, Norwegii, Nigerii oraz Trynidadu i Tobago.

Oceny ekspertów i perspektywy naprawy rurociągu

W ubiegłym tygodniu jemeńscy rebelianci Huti rozpoczęli ofensywę, przejmując kontrolę nad wybrzeżem Morza Czerwonego, portem Mokka oraz wyspami w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab, co dodatkowo zdestabilizowało szlaki morskie dla ropy i gazu.

Międzynarodowe prognozy dotyczące czasu wyłączenia saudyjskiej infrastruktury przesyłowej są podzielone. Lokalne władze szacują przerwę na kilka tygodni, podczas gdy amerykański minister energii Chris Wright wyraził podczas spotkania G20 w Houston przekonanie, że naprawa potrwa zaledwie kilka dni.

Tymczasem rynki notują gwałtowne skoki cen surowców. Kontrakty gazowe z dostawą na październik na holenderskim hubie TTF osiągnęły poziom ponad 80 euro za MWh, podczas gdy w lutym kosztowały około 30 euro za MWh, co odzwierciedla obawy przed niedoborami i kurczeniem się europejskich zapasów.