Stanowisko Warszawy wobec unijnych planów
Komisja Europejska forsuje mechanizm zasilania wspólnej kasy Unii Europejskiej na lata 2028–2034, który zakłada przekierowanie jednej trzeciej wpływów ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla, dotychczas pozostających w gestii poszczególnych państw. Nowe źródło finansowania miałoby przynosić budżetowi UE średnio 9,6 mld euro rocznie. Komisja Europejska proponuje, aby 30 proc. dochodów z ETS zasilało budżet UE, a dla Polski przekazanie 30 proc. wpływów z ETS oznacza utratę około 1,14 mld euro rocznie.
Warszawa stanowczo odrzuca te propozycje i ostrzega przed zablokowaniem całego unijnego budżetu, jeśli jej sprzeciw nie zostanie uwzględniony. Irlandzka prezydencja zaproponowała wcześniej kompromis w postaci stopniowego wprowadzania nowej stawki dla państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego, jednak strona polska uznała to ustępstwo za niewystarczające.
Jesteśmy na nie. Kropka – przekazał RMF FM jeden z wysokich rangą polskich dyplomatów. W rozmowie z rozgłośnią inny przedstawiciel polskiego rządu ostrzegł, że brukselscy urzędnicy mogą być zaskoczeni, gdy Polska zablokuje budżet w odpowiedzi na brak zrozumienia dla jej sprzeciwu.
Gospodarcze i polityczne koszty systemu ETS
Sprzeciw Polski wynika przede wszystkim z wysokich kosztów transformacji energetycznej oraz faktu, że krajowa energetyka wciąż w dużym stopniu opiera się na węglu. Rząd wskazuje, że system ETS podnosi ceny energii, a koszty pośrednio związane z ETS stanowią około 16 proc. końcowej ceny prądu gospodarstwa domowego. Wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki podkreślał w rozmowie z RMF FM obawy, że państwa mniej zamożne poniosą relatywnie większy ciężar finansowy.
Nie chcemy, by dochody z ETS trafiały do unijnego budżetu
Komisarz ds. budżetu Piotr Serafin przekonuje w Parlamencie Europejskim, że przyszły budżet wymaga finansowania i wskazuje na konieczność wyboru pomiędzy zwiększeniem składek narodowych a środkami własnymi. Spór o te regulacje będzie jednym z głównych tematów unijnego szczytu w Brukseli pod koniec tygodnia, choć ostateczne decyzje na tym spotkaniu jeszcze nie zapadną.
Krajowa procedura ratyfikacyjna i ryzyko weta
Ustanowienie nowych zasobów własnych Unii Europejskiej wymaga jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich, co daje Polsce instrument blokady. Ostateczne przyjęcie unijnych przepisów wiąże się w kraju z koniecznością przeprowadzenia dużej ratyfikacji, obejmującej zgodę Sejmu i Senatu oraz podpis prezydenta.
Prezydent Karol Nawrocki krytykuje system ETS i postuluje odejście od niego, wskazując, że odpowiada on za wysokie rachunki za prąd oraz wycofywanie się przemysłu z Europy. Taka postawa głowy państwa sprawia, że poparcie dla unijnych planów finansowych byłoby niezwykle trudne do obrony w krajowej debata politycznej.
W kwestii innych dochodów UE Polska wykazuje większą elastyczność; popiera wprowadzenie mechanizmu pobierającego opłatę graniczną zależną od śladu węglowego i zgadza się na partycypację dużych przedsiębiorstw. Sprzeciwia się natomiast włączaniu do unijnego budżetu środków z elektroodpadów oraz części akcyzy tytoniowej.
