Przebieg zdarzenia z października
Do opisywanego zajścia doszło 15 października 2026 roku, gdy w pobliżu warszawskiej ulicy Czerniakowskiej oraz Alei Witosa kierujący pojazdem marki Porsche poruszał się w sposób niebezpieczny dla innych użytkowników ruchu. Zachowanie to skłoniło małżeństwo podróżujące Toyotą do zwrócenia uwagi sprawcy, co wywołało u niego gwałtowną reakcję.
Napastnik zahamował przed przejściem dla pieszych, wysiadł z auta i podszedł do drugiego samochodu. Po otwarciu drzwi pasażera zaatakował 66-letnią kobietę, bijąc ją pięścią oraz łokciem, a po upadku na jezdnię również kopiąc. Interweniujący świadkowie, w tym mężczyzna stający w obronie zaatakowanej pary, również stali się celami jego agresji.
Kilkanaście razy uderzył mężczyznę ręką oraz nogą w klatkę piersiową, powodując jego upadek, a odjeżdżając z miejsca zdarzenia, uderzył zderzakiem w nogi pokrzywdzonego na wysokości kolan.
Okoliczności zgłoszenia podejrzanego
Przez kilkanaście dni po incydencie napastnik pozostawał nieuchwytny dla służb, przy czym ustalono, że w tym czasie przebywał poza granicami Polski. Sprawa zyskała szeroki rozgłos, a działania prokuratury komentował nawet Prokurator Generalny Waldemar Żurek, podkreślając brak immunitetu za brutalne zachowanie.
W poniedziałek 2 listopada 43-letni Michał K. pojawił się w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów w obecności obrońcy. Podejrzany wyjaśnił, że zwlekał ze zgłoszeniem z obawy przed medialnym zainteresowaniem i eskalacją sytuacji, wyrażając skruchę w związku z zaistniałym zdarzeniem.
Zarzuty i środki zapobiegawcze
Prokuratura ogłosiła zarzuty 43-letniemu przedsiębiorcy, który nie był wcześniej karany, a samochód nie należał do niego. Obejmowały one występek o charakterze chuligańskim, spowodowanie lekkich obrażeń ciała, naruszenie nietykalności cielesnej oraz kierowanie gróźb karalnych.
Wobec mężczyzny zastosowano środki wolnościowe, w tym dozór policji oraz zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonych. Dodatkowo orzeczono zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz nałożono poręczenie majątkowe w wysokości 20 tysięcy złotych.