Odznaczenie dla pierwszej damy USA
Najwyższe ukraińskie władze państwowe zdecydowały o uhonorowaniu żony amerykańskiego przywódcy. Order Księżnej Olgi I klasy trafi do Melanii Trump w uznaniu jej zasług na polu działalności charytatywnej oraz wysiłków podejmowanych na rzecz ochrony praw człowieka i ratowania obywateli dotkniętych skutkami trwającej wojny.
Według oficjalnych relacji, małżonka amerykańskiego prezydenta odegrała istotną rolę w procesie wyprowadzenia cywilów z miejscowości Ołeszki, położonej w obwodzie chersońskim i znajdującej się pod okupacją rosyjską. Operacja ta była możliwa dzięki tymczasowemu zawieszeniu broni, które obowiązywało od 27 października do 1 listopada 2026 roku na lewym brzegu Dniepru, gdzie według szacunków bez dostępu do podstawowych środków żyła około dwutysięczna grupa mieszkańców.
Spotkanie w Białym Domu i dyplomatyczne szczegóły
Na czwartek 5 listopada zaplanowano w Waszyngtonie specjalne wydarzenie. Melania Trump organizuje w Białym Domu spotkanie z przedstawicielami Rosji i Ukrainy, podczas którego podsumuje zakończony rozejm. W ukraińskiej delegacji znaleźli się między innymi Dawyd Arachamija, szef frakcji ugrupowania Sługa Narodu, oraz zaangażowany w proces negocjacji i ewakuacji rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec.
Według ustaleń Onetu, dekret prezydencki w sprawie orderu został wydany 2 listopada 2026 roku pod numerem 1079/2026. Ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmytro Łubinec zaznaczył, że Stany Zjednoczone pełniły rolę gwaranta zobowiązań podjętych przez Kijów i Moskwę w ramach tej operacji humanitarnej.
Rozbieżności w ocenie skutków rozejmu
Strony zaangażowane w proces przedstawiają odmienne dane na temat skali przeprowadzonych działań ewakuacyjnych. Amerykańska pierwsza dama określiła inicjatywę mianem sukcesu i wskazywała na liczbę blisko 800 ocalałych osób, podczas gdy rosyjska komisarz ds. praw człowieka Jana Łantratowa twierdziła, że z regionu wyjechało znacznie mniej niż 750 cywilów.
Władze w Kijowie musiały również odpierać zarzuty o rzekomym wykorzystywaniu przerwy w walkach do celów militarnych przez armię ukraińską. Dmytro Łubinec wyjaśniał, że zaobserwowany na miejscu ciężki sprzęt służył wyłącznie do rozminowywania terenu, co potwierdzało trudności związane z bezpieczeństwem tras ewakuacyjnych.