Po dwóch dekadach od premiery filmu Nigdy w życiu! ruszyły zdjęcia do nowej produkcji opartej na książce Katarzyny Grocholi pt. A właśnie, że tak. Nigdy w życiu 20 lat później. Choć w filmie ponownie zobaczymy Danutę Stenkę w roli Judyty, w obsadzie zabraknie Joanny Jabłczyńskiej, która w oryginale wcieliła się w postać Tosi. Decyzja ta spotkała się z ostrą krytyką widzów, którzy domagali się powrotu aktorki, a nawet zainicjowali petycję w tej sprawie.

Sytuację pogarsza fakt, że w nowej produkcji nie wystąpi Jan Frycz, odtwórca roli Tomasza Kozłowskiego, który zmarł tuż przed rozpoczęciem zdjęć. Joanna Jabłczyńska ujawniła, że o braku angażu wiedziała od czerwca, jednak przez długi czas nie mogła o tym mówić. Aktorka czuje się wystawiona przez twórców na medialne pożarcie, ponieważ to ona musiała odpowiadać na pytania dziennikarzy, podczas gdy produkcja nie zajęła oficjalnego stanowiska.

Jabłczyńska podkreśliła, że na obecnym etapie, gdy zdjęcia już trwają, nie przyjęłaby roli, nawet gdyby otrzymała taką propozycję. Zapewniła również, że w postać Tosi nie wcieliła się Dorota Szelągowska. Do zamieszania odniosła się Katarzyna Grochola, zaznaczając, że projekt nie jest bezpośrednim ciągiem dalszym filmu z 2004 roku, lecz bazuje na piątej części jej cyklu książkowego. Pisarka argumentowała, że postać Tosi była już wcześniej kreowana przez różne aktorki, co czyni dyskusję o obsadzie bardziej złożoną.

W obronie Joanny Jabłczyńskiej stanęła Ilona Łepkowska, scenarzystka pierwszej części, która przyznała, że nie rozumie decyzji twórców.