Kontrowersyjna metamorfoza zabytkowego parowozu

W Nowym Sączu uroczyście odsłonięto zabytkowy parowóz TKT48 117, który przeszedł gruntowną metamorfozę. Wydarzenie to wpisywało się w harmonogram obchodów historycznej 150. rocznicy wjazdu pierwszego pociągu do tego miasta. Szybko okazało się, że nowa odsłona znanej od kilkudziesięciu lat maszyny wywołała powszechny szok wśród zgromadzonych i lokalnej społeczności. Wygląd odrestaurowanej lokomotywy wprawił wszystkich w osłupienie.

Prezydent miasta Ludomir Handzel powierzył nadanie nowego życia niszczejącemu zabytkowi sądeckiemu artyście, twórcy murali Mariuszowi Brodowskiemu ps. Mgr Mors. Utrzymana dotychczas w czarno-zielonej tonacji, historyczna maszyna została pomalowana w bardzo jaskrawe, kolorowe motywy. Wśród graficznych elementów na parowozie pojawiły się między innymi walizki, torby, plecaki, misie, a także różnorodne zwierzęta i ptaki. Zrezygnowano całkowicie z odtwarzania jej pierwotnego, klasycznego i historycznego wyglądu.

Pomysł odrestaurowania zabytkowego obiektu pojawił się w związku ze 150. rocznicą pojawienia się w Nowym Sączu pierwszego pociągu, a we wtorek wydarzenie uczczono koncertem oraz uroczystym odsłonięciem maszyny, która zyskała nową rolę. Inspiracją dla artysty były przesłane mu przez mieszkańców zdjęcia. Poprosił on o nadesłanie fotografii swoich plecaków, walizek oraz torb podróżnych, wybierając najciekawsze z nich. Każda z tych historii zostanie opublikowana i opisana na stronie internetowej twórcy.

Reakcje mieszkańców, krytyka i akt wandalizmu

Reakcja internautów i mieszkańców miasta była natychmiastowa. Media społecznościowe zalała fala skrajnych komentarzy, a projekt niemal natychmiast mocno spolaryzował lokalną społeczność. Część Nowosądeczan chwaliła odważną, nową odsłonę miejskiej atrakcji, podczas gdy obrońcy zabytków nie zostawiali na projekcie suchej nitki. Szybko okazało się jednak, że internetowa frustracja u niektórych przerodziła się w bezpośredni akt wandalizmu.

Zaledwie kilkanaście godzin po odsłonięciu zabytkowy parowóz stał się ofiarą ataku chuligańskiego i został z premedytacją obrzucony jajkami. Do redakcji portalu Sądeczanin wpłynęły w środę dowody i zdjęcia świadczące o tym incydencie. Lokalna redakcja skomentowała sprawę w ostrych słowach, wskazując, że nie wiadomo, kto dokonał aktu i czy czyn miał związek wyłącznie z krytyką nowego wyglądu.

Podkreślono jednak, że sprzeciw wobec projektu można wyrażać na wiele sposobów, ale obrzucanie zabytkowego obiektu jajkami z pewnością do nich nie należy.

Obrona projektu przez prezydenta i artystę

Do kontrowersji wokół dworca odniósł się w trakcie wtorkowej uroczystości sam prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel. Włodarz miasta mocno stanął w obronie artystycznej wizji, przyrównując burzę wokół lokomotywy do szoku, jaki w świecie sztuki na początku XX wieku wywołały prace Pabla Picassa. Prezydent zaznaczył, że sztuka ma otwierać głowy, prowokować do dyskusji i wywoływać emocje. Zawsze uczono mnie, że sztuka powinna otwierać głowy i wywoływać emocje. To się dzisiaj stało. Nie zrobiło tego małe dziecko.

Zrobił to nasz wielki nowosądecki artysta i za to mu dziękuję. To on jest autorem tych emocji - zadeklarował na inauguracji prezydent miasta, zadowolony z faktu, że o maszynie zrobiło się głośno. Ogromna presja społeczna i emocje spłynęły jednak bezpośrednio na samego autora koncepcji. Mariusz Brodowski wskazał, że rozumie, iż nowe rzeczy są początkowo nieoswajalne i mogą budzić opór. Jednocześnie przyznał, że spotkał się z bardzo ostrymi reakcjami w przestrzeni publicznej. Dzisiaj wielu z was szarpią emocje.

Byłem dzisiaj wyzywany, opluwany, ale też były miłe słowa. To znaczy, że jest dobrze - podsumował ze spokojem sądecki artysta.