Droga Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego

Maciej Berek, który do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu oraz szefa KSRM, zakończył pracę w Radzie Ministrów. 13 sierpnia premier Donald Tusk oficjalnie potwierdził, że były już minister będzie ubiegał się o stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Informacja ta zbiegła się w czasie z publikacją w „Monitorze Polskim” postanowienia prezydenta Karola Nawrockiego o odwołaniu Berka ze stanowiska rządowego, a jego nazwisko znalazło się na liście kandydatów do TK opublikowanej na stronie Sejmu.

Spory o standardy i apolityczność

Kandydatura Macieja Berka spotkała się z ostrą krytyką nie tylko ze strony opozycji, ale także wewnątrz koalicji rządzącej. Sprzeciw wobec tego wyboru deklarują przedstawiciele Nowej Lewicy, Polski 2050 oraz PSL, którzy argumentują, że osoba sprawująca do niedawna funkcję w rządzie nie powinna bezpośrednio przechodzić do instytucji, która powinna zachowywać apolityczność. Krytycy wskazują, że taki ruch stoi w sprzeczności z wcześniejszymi obietnicami obecnej koalicji dotyczącymi odpolitycznienia wymiaru sprawiedliwości.

Anna Maria Żukowska z Lewicy otwarcie skrytykowała kandydaturę Macieja Berka, wskazując na potrzebę przestrzegania standardów, których oczekiwali wyborcy koalicji. Wypowiedź ta podkreśla głębokie podziały wywołane planowaną nominacją.

Jeżeli to się wydarzy (a raczej nie), to do niedawna czynny polityk nie dostanie głosów klubu Lewicy, gdyż obiecaliśmy naszym wyborcom, że politycy nie trafią do TK

Maria Żukowska

Stanowisko rządu i koalicjantów

Minister Adam Szłapka w rozmowach z mediami bronił kandydatury Macieja Berka, określając go mianem „bardzo dobrego prawnika”, który posiada kwalifikacje niezbędne do orzekania w Trybunale. Z kolei premier Donald Tusk, pytany o kontrowersje, odniósł się do trudnej sytuacji w samym Trybunale, twierdząc, że instytucja ta została wcześniej zmasakrowana przez poprzednią władzę i wymaga gruntownych zmian.

Sytuacja wewnątrz koalicji jest niejednoznaczna. Choć Anna Maria Żukowska z Lewicy zapowiedziała sprzeciw swojego klubu, poseł Andrzej Szejna z tego samego ugrupowania zadeklarował osobiste poparcie dla kandydatury, argumentując to koniecznością dokonania zmian w TK. Z kolei Paweł Śliz z Polski 2050 ocenił doniesienia medialne jako nieprawdziwe, podkreślając stanowisko swojego ugrupowania przeciwko obsadzaniu Trybunału byłymi politykami.

Tło polityczne i prawne

Eksperci wskazują, że choć kandydatura Macieja Berka nie łamie obecnie obowiązujących przepisów prawa, to jej zgłoszenie narusza standardy państwa prawa i osłabia społeczne zaufanie do niezależności Trybunału. Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego zauważył, że choć koalicja wcześniej postulowała wprowadzenie okresu karencji dla byłych polityków, odpowiednie przepisy nigdy nie weszły w życie.

Opozycja, w tym Paweł Szefernaker z Kancelarii Prezydenta oraz poseł Radosław Fogiel, podkreśla, że rządzący dążą do przejęcia kontroli nad TK, aby zyskać przewagę w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów. Według części polityków PiS, celem ma być m.in. wywieranie presji na prezesa Bogdana Święczkowskiego, choć analitycy zaznaczają, że nawet zdobycie większości w Zgromadzeniu nie pozwala na automatyczne usunięcie obecnych władz Trybunału.