Wycofanie bombowców z Wielkiej Brytanii a zagrożenia ze strony Iranu
Stany Zjednoczone zdecydowały o wycofaniu wszystkich swoich bombowców dalekiego zasięgu B-1 z brytyjskiej bazy lotniczej RAF Fairford do baz macierzystych w kraju. Pentagon oraz media, powołując się na doniesienia amerykańskich i europejskich urzędników, informowały, że posunięcie to miało związek z obawami przed złożonym atakiem zaplanowanym przez Gwardię Rewolucyjną Iranu. Nowe ostrzeżenia wywiadowcze dotyczyły planowanego uderzenia dronami, którego celem miało być zabicie amerykańskiego personelu i zniszczenie maszyn.
Prezydent USA Donald Trump w wypowiedzi przed wylotem do Nebraski wprost potwierdził, że za przebazowaniem stały konkretne groźby.
Zamiast kusić wroga, złapiemy go i pokonamy. Ale dlaczego mielibyśmy je tam zostawiać? Więc trochę je poprzenosiliśmy. Niezbyt daleko
Władze w Teheranie kategorycznie odrzuciły spekulacje o swoim udziale w sprawie. Iran wcześniej oświadczył, że każdą bazę wojskową wykorzystywaną do ataków na jego terytorium traktuje jako uzasadniony cel.
Rozbieżności w administracji USA i dochodzenie antyterrorystyczne
Doniesienia o przyczynach wycofania maszyn wywołały sprzeczne reakcje w amerykańskiej administracji. Rano tego samego dnia sekretarz stanu Marco Rubio przedstawiał relokację samolotów jako rutynowe przemieszczenie wojsk i unikał wiązania jej z bezpośrednim zagrożeniem ze strony Teheranu. Z kolei wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że bombowce przeniesiono z nadmiaru ostrożności, zaznaczając, że Waszyngton podejrzewa Iran o działania wymierzone w Stany Zjednoczone.
Prezydent USA Donald Trump stwierdził także, że Iran stał za próbą porwania i rozbicia samolotu Flydubai lecącego z Dubaju do Tel Awiwu, choć śledczy badający sprawę nie ustalili dotąd takich powiązań.
Tło dla napiętych wydarzeń w bazie stanowi incydent z końca września, kiedy to w pobliżu RAF Fairford zatrzymano kilka osób po zgłoszeniu podejrzanej aktywności.
Pod koniec września w pobliżu bazy RAF Fairford aresztowano grupę osób w związku z podejrzeniami terrorystycznymi.
Służby antyterrorystyczne prowadziły śledztwo między innymi wobec pięciu mężczyzn oraz szóstego podejrzanego posiadającego podwójne, brytyjsko-irańskie obywatelstwo, którzy ostatecznie zostali zwolnieni za kaucją na określonych warunkach.
Konsekwencje militarne i stanowisko brytyjskiego rządu
Baza RAF Fairford od dziesięcioleci służy jako wysunięta placówka amerykańskich sił powietrznych i była wykorzystywana do operacji w rejonie Bliskiego Wschodu oraz do defensywnych uderzeń na cele w Iranie. Analityk Royal United Services Institute Christoph Bergs ocenił, że wycofanie bombowców B-1 ograniczy zdolność USA do szybkiego zwiększania liczby operacji lotniczych przeciwko Teheranowi.
Mimo obaw i incydentów bezpieczeństwa, oficjalny rzecznik brytyjskiego premiera Andy'ego Burnhama zapewniał, że obiekt pozostaje bezpieczny. Brytyjskie władze podkreślały, że kraj dysponuje wypróbowanymi procedurami obrony kluczowych baz wojskowych, choć premiera cytowano wcześniej przy informacjach o silnych przesłankach wskazujących na rola Iranu w incydentach.