Zaskakująca zmiana tonu w Waszyngtonie
Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” zwrócił uwagę na istotną poprawę atmosfery w relacjach między ministrem obrony Niemiec Borisem Pistoriusem a szefem Pentagonu Pete'em Hegsethem. Podczas wizyty niemieckiego ministra w Pentagonie nie było czuć amerykańskiej złośliwości ani szyderstw pod adresem Niemiec, co stanowi wyraźny zwrot w dotychczasowych relacjach obu polityków.
Przedstawiciele mediów podkreślają, że dotychczasowe kontakty między obydwoma ministrami miały charakter konfrontacyjny. Na jednym z wcześniejszych zamkniętych spotkań ministerialnych, które odbyło się po rozpoczęciu przez Izrael i USA działań zbrojnych przeciwko Iranowi, Boris Pistorius miał oświadczyć Pete'owi Hegsethowi, że nie pozwoli się strofować.
Kulisy przygotowań do spotkania w Pentagonie
Zmiana nastawienia amerykańskiego sekretarza obrony to w dużej mierze zasługa intensywnej pracy niemieckiego Ministerstwa Obrony. Urzędnicy i wojskowi z Niemiec cierpliwie tłumaczyli stronie amerykańskiej, jak bardzo ich kraj zmodyfikował swój dotychczasowy kurs w kwestiach obronności.
Argumenty te dotarły do Pete'a Hegsetha, który wcześniej chętnie wygłaszał ostre tyrady krytykujące państwa europejskie, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec. W efekcie podczas wystąpień przed kamerami szef Pentagonu wylewnie chwalił niemieckiego ministra i stawiał Niemcy za wzór do naśladowania dla reszty Europy.
List intencyjny i problem z pociskami Tomahawk
Nowym efektem rozmów jest podpisanie listu intencyjnego, który ma na celu zacieśnienie kooperacji między niemieckimi i amerykańskimi firmami zbrojeniowymi. Ponieważ amerykańskie magazyny amunicji są w dużym stopniu wyczerpane po uderzeniach na Iran, niemieckie przedsiębiorstwa mają pomóc w szybkim zwiększeniu produkcji rakiet przeciwlotniczych oraz broni precyzyjnej.
Mimo postępów w dziedzinie konwencjonalnego zbrojenia, rozmowy na temat dostaw amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk utknęły w martwym punkcie. Choć Niemcy uzgodniły zakup tych rakiet podczas lipcowego szczytu NATO, dotychczasowy przebieg negocjacji pozostaje rozczarowujący, a pierwsze pociski mogą trafić do Niemiec dopiero na początku lub w połowie lat trzydziestych.
