Rezygnacje ambasadorskie na tle kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego

W piątek wieczorem doszło do próby przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, co wywołało poważny kryzys polityczny w kraju. W geście sprzeciwu wobec tych wydarzeń dotychczasowi ambasadorowie Polski w Chinach i Rumunii, Jakub Kumoch oraz Paweł Soloch, zdecydowali się złożyć rezygnację ze swoich funkcji.

Soloch wprost wskazał na łamanie prawa w Polsce przez rząd Donalda Tuska oraz wicepremiera Radosława Sikorskiego jako bezpośrednią przyczynę swojej decyzji. Do grona dyplomatów rezygnujących z misji dołączył później także stały przedstawiciel RP przy ONZ Krzysztof Szczerski, o czym informuje .

Korygowane zarzuty szefa MSZ i reakcja KPRP

Komentując sytuację, szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski najpierw sugerował, że za dymisjami stoi otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego, a następnie stwierdził, że do rezygnacji zmusił dyplomatów osobiście sam prezydent. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ostro skrytykował te słowa, nazywając je kłamstwem i próbą odwrócenia uwagi od działań wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Przydacz podkreślił, że ambasadorowie podjęli decyzje samodzielnie, a oskarżenia Sikorskiego nie znajdują potwierdzenia w faktach. Minister dyplomacji przyznał później przed dziennikarzami w Sejmie, że musiał skorygować swoją wcześniejszą wypowiedź po uzyskaniu informacji o rzekomym bezpośrednim nacisku ze strony głowy państwa.

Głos Jakuba Kumocha w sprawie domniemanych nacisków

Do oskarżeń szefa dyplomacji odniósł się bezpośrednio Jakub Kumoch we wpisie opublikowanym na platformie X. Były ambasador w Chinach zaznaczył, że żałuje konieczności publicznego odcinania się od tych spekulacji i liczył na zamknięcie sprawy.

Podkreślił jednoznacznie, że przed podjęciem własnej rezygnacji nie rozmawiała ani nie komunikował się z prezydentem Karolem Nawrockim. Oświadczenie to podaje w wątpliwość tezy lansowane przez szefa MSZ, choć odnosi się wyłącznie do sytuacji samego Kumocha i nie rozstrzega, czy głowa państwa kontaktowała się w tej sprawie z innymi odchodzącymi dyplomatami.