Wielomilionowe wsparcie dla partii
Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, przekazał Partii Republikańskiej w okresie od lipca do września 2026 roku co najmniej 276 milionów dolarów. Łączna suma wsparcia udzielonego przez miliardera od początku roku wynosi 366 mln dolarów, co czyni go największym znanym darczyńcą republikanów w trwającej kampanii przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu USA.
Informacje o rekordowych wpłatach potwierdził Andrew Romeo, rzecznik prasowy America PAC, komitetu politycznego ściśle powiązanego z Muskiem. Przekazane środki mają wesprzeć republikańskich kandydatów w ich walce o utrzymanie większości w Kongresie. Według doniesień, 158 milionów dolarów trafiło bezpośrednio do Senate Leadership Fund, kluczowego super PAC-u działającego na rzecz kandydatów do Senatu.
Kluczowa rola Teksasu
Znaczna część przekazanych przez Muska funduszy została skierowana na mobilizację wyborców w Teksasie. Stan ten ma ogromne znaczenie dla imperium biznesowego miliardera, ponieważ to właśnie tam znajdują się siedziby i fabryki jego firm. Republikanie obawiają się utraty wpływów w tym regionie, w którym od 1994 roku nie wybrano żadnego kandydata demokratycznego na stanowisko ogólnostanowe.
Zmiana politycznej strategii
Zaangażowanie finansowe Muska oznacza zmianę dotychczasowej strategii przedsiębiorcy. Jeszcze w maju 2025 roku biznesmen deklarował, że planuje ograniczyć wydatki na cele polityczne. Wcześniej, w 2024 roku, przekazał niemal 300 milionów dolarów na wsparcie kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, co zbiegło się w czasie z jego rolą specjalnego doradcy rządowego.
Relacje między Muskiem a Trumpem w przeszłości przechodziły przez okresy napięć, obejmujące publiczne spory w mediach społecznościowych, a nawet groźby prezydenta dotyczące odebrania dotacji firmom miliardera. Obecnie jednak ich relacje uległy ociepleniu, a w zeszłym tygodniu prezydent uhonorował przedsiębiorcę Narodowym Medalem Naukowym.
Kontekst kampanii wyborczej
Napływ funduszy od Muska odbywa się w obliczu walki Republikanów z niską popularnością Donalda Trumpa oraz obawami wyborców dotyczącymi kosztów utrzymania. Demokraci starają się wykorzystać to niezadowolenie, licząc na przejęcie kontroli nad Kongresem. Przedstawiciele Demokratów krytykują ogromne wydatki bogatych darczyńców, argumentując, że wypaczają one amerykański proces demokratyczny.
