Rosyjskie uderzenie powietrzne trafiło w piątek wieczorem w przedsiębiorstwo zlokalizowane we wsi Mila w rejonie buczańskim obwodu kijowskiego. Szef kijowskiej obwodowej administracji wojskowej, Tymur Tkaczenko, potwierdził za pośrednictwem serwisu Telegram, że w ataku zginęli ludzie, choć ostateczny bilans ofiar nie jest jeszcze znany. W zdarzeniu ucierpiało również co najmniej sześć osób. Na terenie zakładu wybuchł pożar w pomieszczeniach magazynowych, a świadkowie relacjonowali serię wtórnych detonacji.
Służby ratunkowe, policja oraz ekipy techniczne prowadzą działania na miejscu zdarzenia. Z uwagi na zagrożenie, władze rozważają ewakuację mieszkańców okolicznych osiedli. Wprowadzono również ograniczenia w ruchu drogowym, wstrzymując przejazd na odcinku trasy M-O6 Kijów-Czop. Prokuratura wszczęła dochodzenie mające wyjaśnić, czy w przedsiębiorstwie nie doszło do zaniedbań obowiązków służbowych.
Śledczy badają legalność składowania materiałów wybuchowych na terenie zakładu oraz przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych. Premier Ukrainy Serhij Korecki skomentował sytuację, wskazując na konieczność wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo obiektów. W piątek w Kijowie ogłoszono 12 alarmów lotniczych, które trwały łącznie 10 godzin i 40 minut.