W nocy z piątku na sobotę 29 sierpnia 2026 r. rosyjskie wojska przeprowadziły zmasowany atak na terytorium Ukrainy, wykorzystując 267 dronów uderzeniowych oraz pociski balistyczne Iskander. Uderzenia objęły 10 z 24 obwodów kraju. Głównym celem stała się miejscowość Myła w rejonie buczańskim, gdzie trafienie w magazyn amunicji wywołało serię niszczycielskich eksplozji wtórnych. Według najnowszych danych szefa władz obwodu kijowskiego Tymura Tkaczenki, bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 37 osób.
Wśród rannych, których liczba wynosi co najmniej 42, znajduje się czworo dzieci. Służby przeprowadziły ewakuację 381 osób, w tym 59 dzieci. Ukraińska obrona powietrzna zneutralizowała 233 jednostki wroga, jednak pozostałe drony uszkodziły około 50 budynków, w tym placówkę opiekuńczą. Wśród ofiar śmiertelnych znajduje się Taras Didycz, szef hromady Dmytriwka, który zginął niosąc pomoc mieszkańcom.
Prezydent Wołodymyr Zełenski stanowczo potępił składowanie amunicji w pobliżu zabudowań mieszkalnych, nazywając to niedopuszczalnym zaniedbaniem. Prokuratura generalna wszczęła postępowanie karne w sprawie okoliczności wybuchu oraz ewentualnych błędów urzędników. Premier Serhij Korecki wskazał, że tragedia ta jest powtórzeniem błędów z lipca, kiedy to podobny atak w Wysznewem przyniósł ofiary śmiertelne. Na miejscu zdarzenia wciąż pracują jednostki ratunkowe, a ruch na drodze M-06 Kijów-Czop pozostaje wstrzymany.
