Alarm powietrzny i szczątki obiektu
W niedzielę rano 18 października 2026 roku litewskie władze ogłosiły czerwony alert dla dwóch północnych regionów kraju, podczas gdy na Łotwie wprowadzono żółty alert w trzech regionach. W obliczu zagrożenia tymczasowo zamknięto lotnisko w Kownie, a do patrolowania przestrzeni powietrznej poderwano myśliwce NATO. Po około 30 minutach alerty zostały odwołane, gdyż zdaniem wojska zniknęło bezpośrednie zagrożenie.
Narodowe Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC) poinformowało o odnalezieniu w rejonie poswalskim, w pobliżu wsi Jodańce, prawdopodobnych szczątków bezzałogowego statku powietrznego. Teren w promieniu 5 kilometrów został odgrodzony przez służby w celu przeprowadzenia poszukiwań i zabezpieczenia wraku.
Kontrowersje wokół trasy drona
Litewskie służby, powołując się na wstępne dane wojskowe, sugerowały, że obiekt mógł wlecieć w przestrzeń powietrzną kraju z terytorium Polski. Premier Litwy Mindaugas Sinkevičius ocenił zdarzenie jako potencjalny akt sabotażu i zapowiedział zwołanie posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Minister obrony Litwy Robertas Kaunas przekazał, że skontaktował się ze swoim polskim odpowiednikiem w celu wspólnego zbadania incydentu.
Poszukiwania trwają. Zasięg tych szczątków jest dość duży, a warunki poszukiwań nie są łatwe – nie da się ich przeprowadzić z powietrza z powodu mgły
Stanowisko strony litewskiej spotkało się z natychmiastową reakcją Warszawy. Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o podjęciu działań mających na celu weryfikację ewentualnego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, co miało mieć miejsce minionej nocy.
nic nie wskazuje na to, żeby ze strony Polski na Litwę wleciał jakikolwiek dron
Tło incydentu i dalsze działania
Według informacji łotewskiego wojska, obiekt mógł ulec samoczynnej eksplozji w północnej części Litwy. Służby nie potwierdziły dotychczas, czy maszyna była wyposażona w ładunki wybuchowe. Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę państwa bałtyckie wielokrotnie zmagały się z incydentami w przestrzeni powietrznej, za które oskarżały Moskwę, choć w przeszłości odnotowywano również przypadki naruszeń przez ukraińskie drony, których kurs był korygowany przez rosyjskie systemy walki elektronicznej.