Sondażowe zwycięstwo Łukasza Gibały w Krakowie
Drugą turę przedterminowych wyborów na prezydenta Krakowa wygrał Łukasz Gibała. Według sondaży exit poll przygotowanych przez pracownię Ipsos uzyskał on 61 proc. głosów, podczas gdy Monika Piątkowska zdobyła 39 proc. Z kolei badania exit poll OGB wskazały na poparcie na poziomie 64,1 proc. dla Gibały i 35,9 proc. dla jego kontrkandydatki. Podobne rezultaty przyniosły badania late poll, w których Gibała otrzymał od 62,1 do 62,3 proc., a Piątkowska od 37,7 do 37,9 proc. Frekwencja w wyborach wyniosła 44,7 proc.
Prezydent-elekt podkreślił po ogłoszeniu wstępnych wyników, że krakowianie odzyskali swoje miasto po 24 latach rządów kojarzonych z dotychczasowym układem władzy. Z kolei Monika Piątkowska podziękowała za wsparcie i wskazała, że ugrupowanie rządzące potrafi wygrywać wybory.
Kulisy poparcia elektoratu
Analiza danych exit poll Ipsos ukazuje zróżnicowanie zaplecza wyborczego obu kandydatów. Prawie 60 proc. osób, które poparły Łukasza Gibałę w drugiej turze, w wyborach prezydenckich w 2025 roku głosowało na Karola Nawrockiego, a wyborcy Michała Drewnickiego z pierwszej tury stanowią 16,8 proc. jego elektoratu. Jednocześnie Gibała przyciągnął także 30,7 proc. wyborców Rafała Trzaskowskiego, co wskazuje na poparcie wykraczające poza tradycyjne podziały polityczne.
Odmienna sytuacja wystąpiła w przypadku Moniki Piątkowskiej, której elektorat w ponad 91 proc. składał się z osób głosujących w 2025 roku na Rafała Trzaskowskiego. Kandydatka, mimo startu z własnego komitetu i deklaracji o niezależności, została jednoznacznie powiązana przez wyborców z obozem rządzącym i nie zdołała pozyskać szerszego poparcia spoza tego elektoratu.
Triumf opozycji i nerwowa reakcja obozu władzy
Wyniki ze stolicy Małopolski wywołały natychmiastową i burzliwą debatę w mediach społecznościowych. Przedstawiciele prawicowej opozycji uznali rozstrzygnięcie za potężny cios dla rządu. Marcin Przydacz nazwał wynik osobistą porażką kluczowych ministrów i szefa rządu, a Przemysław Czarnek określił go mianem potężnej klęski Koalicji Obywatelskiej. Głos zabrali również Konrad Berkowicz i Mateusz Morawiecki, podkreślając, że przegrana w Krakowie zapowiada utratę władzy w całym kraju w 2027 roku.
Bardzo podoba mi się zachwyt prawicy nad wynikiem wyborów w Krakowie. Tyle tylko, że gdybyśmy popatrzyli na przeszłość i poglądy kandydatów to mamy taki wynik. Centrolewica 100 - Prawica 0. Cieszcie się prawico i skrajna prawico, 2027 rok coraz bliżej
Przedstawiciele koalicji rządzącej odpierali te zarzuty, zwracając uwagę na przeszłość polityczną zwycięzcy oraz na słaby wynik kandydatów samej prawicy w Krakowie. Roman Giertych i Magdalena Filiks ironizowali z entuzjazmu prawicowych polityków, przypominając, że oficjalny kandydat PiS odpadł już w pierwszej turze. Przedstawiciele Polski 2050 i Centrum, tacy jak Paweł Śliz, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz czy Rafał Komarewicz, wskazywali z kolei na samodzielność decyzji mieszkańców Krakowa, którzy odrzucili narzucane z Warszawy scenariusze.