Decyzja sądu w sprawie monitoringu elektronicznego

Wyższy Sąd Antykorupcyjny częściowo uwzględnił wniosek prokuratora Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej i przedłużył okres obowiązywania środków zapobiegawczych nałożonych na Andrija Jermaka o kolejne 60 dni. Mimo przedłużenia obowiązków procesowych sąd odmówił dalszego stosowania elektronicznego monitoringu. Sędzia powołał się na wyjaśnienia niezależnego specjalisty medycznego, wskazując, że dalsze noszenie bransoletki może stanowić realne zagrożenie dla życia i zdrowia podejrzanego.

Nałożone na Jermaka obowiązki obejmują między innymi konieczność stawiania się na każde wezwanie detektywa, prokuratora i sądu. Podejrzany musi również informować o każdej zmianie miejsca zamieszkania i pracy, powstrzymywać się od opuszczania wyznaczonych miejscowości oraz oddać do przechowania paszporty i inne dokumenty umożliwiające wyjazd za granicę.

Zarzuty korupcyjne i operacja Midas

Andrij Jermak podejrzany jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz legalizację mienia pochodzącego z przestępstwa. Śledczy zarzucają mu udział w praniu 460 milionów hrywien, co w przeliczeniu na dolary wynosi około 10 milionów, przy budowie elitarnego kompleksu rezydencji „Dynastija” pod Kijowem.

Sprawa ta została ujawniona w ramach szerokiej operacji specjalnej pod nazwą „Midas”. W aferę zamieszani są także inni znani politycy i biznesmeni, w tym były wicepremier Ołeksij Czernyszow oraz dawny partner biznesowy prezydenta Tymur Mindicz, który ukrywa się za granicą.

Kontekst polityczny i wcześniejsze decyzje procesowe

Prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał Jermaka ze stanowiska szefa Biura Prezydenta Ukrainy pod koniec listopada 2025 roku. Przez lata Jermak uznawany był za jednego z najbardziej wpływowych urzędników w państwie.

Formalne zarzuty w tej sprawie Jermak usłyszał w kwietniu 2026 roku. Na początku śledztwa spędził kilka dni w areszcie śledczym, z którego wyszedł w połowie maja po wpłaceniu kaucji w wysokości 140 milionów hrywien, co stanowi ponad trzy miliony dolarów.