W nocy z piątku na sobotę (29 sierpnia 2026 r.) rosyjskie wojska przeprowadziły zmasowany atak z użyciem dronów uderzeniowych oraz pocisków balistycznych Iskander. Głównym celem uderzenia w rejonie buczańskim była miejscowość Myła, gdzie drony trafiły w pomieszczenia magazynowe jednego z przedsiębiorstw. Eksplozje wywołały pożar, który uszkodził również pobliskie domy prywatne oraz placówkę opiekuńczą dla osób starszych i z niepełnosprawnościami.

Szef władz obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko potwierdził śmierć co najmniej 27 osób, zaznaczając, że bilans ten może wzrosnąć w miarę trwania akcji ratunkowej. Wśród rannych, których liczba wynosi 42, znajduje się czworo dzieci. Wśród ofiar śmiertelnych jest Taras Didycz, przewodniczący hromady Dmytriwka, który zginął, niosąc pomoc mieszkańcom. Ze względów bezpieczeństwa tymczasowo wstrzymano ruch na drodze krajowej M-06 łączącej Kijów z Czopem.

Prokuratura generalna Ukrainy wszczęła śledztwo w sprawie okoliczności wybuchu, badając m.in. ewentualne zaniedbania urzędników związane z przechowywaniem amunicji w niedozwolonych miejscach. Prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślił, że przepisy zabraniają składowania materiałów wybuchowych w sąsiedztwie budynków mieszkalnych i zapowiedział surowe konsekwencje dla osób odpowiedzialnych za te decyzje. Premier Serhij Korecki wskazał, że tragedia ta jest powtórzeniem błędów popełnionych wcześniej w Wysznewem.