Reagowanie na decyzję o manewrach i naciski na spotkanie
Kim Jo Dzong, wpływowa siostra północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Una, odniosła się do decyzji Donalda Trumpa o ograniczeniu manewrów z wojskami Korei Płd. Prezydent USA może być zawiedziony, bo ukłon w stronę Pjongjangu nie zrobił na Koreańczykach z Północy wrażenia.
Prezydent USA Donald Trump naciska na swoich doradców, aby tej jesieni zorganizowali osobiste spotkanie z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem - donosi "Wall Street Journal", powołując się na amerykańskich urzędników. Według dziennika sugeruje to, że Trump usilnie poszukuje spektakularnego sukcesu w polityce zagranicznej.
Jeśli chodzi o ograniczenie wspólnych ćwiczeń wojskowych USA i Korei Płd. nie uważamy, aby było to warte komentarza i uważamy to za zupełnie nieciekawe – oświadczyła siostra Kim Dzong Una, w komunikacie cytowanym przez oficjalną agencję KCNA.
Fakt, że skala lub czas trwania szkoleń są ograniczone, nie zmienia charakteru ćwiczeń wojskowych, które mają charakter prowokacyjny i agresywny - dodała.
Rozpoczęte w poniedziałek doroczne manewry wojsk USA i Korei Płd. Ulchi Freedom Shield, które pierwotnie miały się zakończyć 27 sierpnia, decyzją Trumpa zostały skrócone do 21 sierpnia.
Kulisy decyzji i zaprzeczenia z Pjongjangu
Amerykański prezydent w niedzielę uzasadnił decyzję kosztami ćwiczeń, bardzo dobrymi stosunkami z przywódcą Korei Płn. Kimem oraz odmową Seulu dołączenia do wojny przeciwko Iranowi. Potwierdził chęć spotkania się z przywódcą Korei Północnej. Wcześniej zapewnił też, że dobrze dogaduje się z Kimem i przekazał, że północnokoreański lider odpowiedział na jego prośbę o rozmowę.
Przedstawicielka Pjongjangu zaprzeczyła tym twierdzeniom, oświadczając, że o jakiejkolwiek komunikacji między przywódcami obu państw zupełnie nic nie wie.
Dodała z ironią, że ewentualny kontakt musiałby być jedyną sprawą z zakresu polityki zagranicznej Północy, o której nie posiada wiedzy. Choć przyznała, że jej brat zachowuje osobiste dobre wspomnienia o Trumpie, a relacje obu liderów nadal są wspaniałe, kategorycznie zaznaczyła, że kwestie te pozostają bez wpływu na realizację suwerennych praw kraju do budowy potencjału odstraszania w odpowiedzi na wrogą politykę USA.
Sytuacja wokół Ukrainy i relacji z Rosją
Dodatkowo Kim oskarżyła państwa Zachodu o potęgowanie kryzysów geopolitycznych, określając sytuację w Ukrainie mianem wojny zastępczej, wymierzonej bezpośrednio w Rosję.
Odnosząc się do twierdzeń władz w Kijowie na temat bezpośredniego wsparcia militarnego i wysłania dodatkowych wojsk ze strony Pjongjangu, stwierdziła, że te doniesienia są całkowicie bezpodstawne, nazywając je mistyfikacją wyreżyserowaną przez stronę ukraińską, przy czym Onet określił te doniesienia jako absurdalną mistyfikację.
Pod koniec lipca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że w obwodzie woroneskim, który sąsiaduje z okupowanymi przez Rosję terytoriami ukraińskimi, już od czerwca trwają przygotowania do przyjęcia kolejnych 30 tys. żołnierzy z Korei Płn., a kraj ten przekaże Rosji także nowe wyrzutnie rakiet balistycznych.