Przebieg próby rakietowej

Południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poinformowało o wykryciu wystrzelenia kilku pocisków balistycznych z okolic Pjongjangu w kierunku Morza Wschodniego, znanego również jako Morze Japońskie. Zdarzenie miało miejsce 12 października 2026 r. około godziny 9.20 czasu lokalnego, co odpowiada godzinie 2.20 w Polsce.

Według oficjalnych komunikatów wojskowych, pociski pokonały dystans przekraczający 900 kilometrów. Siły zbrojne Korei Południowej oraz Stanów Zjednoczonych prowadzą obecnie szczegółową analizę parametrów technicznych przetestowanej broni.

Reakcja Japonii

Japońskie ministerstwo obrony przekazało, że pociski wpadły do morza, nie naruszając japońskiej wyłącznej strefy ekonomicznej. Tamtejsza straż przybrzeżna potwierdziła, że w rejonie zdarzenia nie odnotowano żadnych uszkodzeń statków.

Kontekst napięć na półwyspie

Przeprowadzony manewr to już 16. próba rakietowa Korei Północnej w 2026 roku. Poprzednia próba rakietowa miała miejsce 3 października 2026 roku, kiedy to według agencji KCNA wystrzelono strategiczny pocisk balistyczny średniego zasięgu, a przywódca kraju wzywał do zwiększenia śmiercionośności broni.

Analitycy wskazują, że obecna aktywność Pjongjangu może być reakcją na udany test pierwszego hipersonicznego pojazdu szybującego, przeprowadzony przez Koreę Południową w ubiegłym tygodniu. Prezydent Li Dze Mjung ocenił ówczesne osiągnięcie jako kluczowy krok we wzmacnianiu konwencjonalnych zdolności obronnych jego kraju.

Spór o incydent w Strefie Zdemilitaryzowanej

Napięcia między oboma państwami zaostrzyły się po 21 września, kiedy to w Strefie Zdemilitaryzowanej doszło do eksplozji miny lądowej, w wyniku której rannych zostało trzech południowokoreańskich żołnierzy. Dochodzenie wykazało, że na miejscu znajdowały się miny pochodzące z Korei Północnej, co skłoniło Seul do obarczenia Pjongjangu winą za incydent.

Władze Korei Południowej uznały zdarzenie za pogwałcenie porozumienia rozejmowego z 1953 roku i wystosowały żądanie przeprosin. Pjongjang stanowczo odrzucił te oskarżenia, zarzucając Południu sfabrykowanie dowodów oraz ostrzegając przed bezlitosnym odwetem.

Pomimo apeli prezydenta Korei Południowej o wznowienie dialogu, poprawa relacji pozostaje niepewna. Kim Jo Dzong, siostra północnokoreańskiego przywódcy, postawiła warunek, według którego Seul musi okazać najwyższy szacunek, aby możliwe było podjęcie rozmów.