Gwałtowne zamieszki i bilans zatrzymań we Francji

W weekend we Francji doszło do zamieszkach przy okazji protestów, w których uczestniczyło od 550 do 800 tysięcy osób. Zgromadzenia przeciwko rosnącym kosztom życia i nierównościom przerodziły się w gwałtowne starcia, podpalenia i grabieże sklepów. W samej Marsylii ucierpiała ogromna liczba punktów handlowych, gdzie ofiarą szabrowników padło ponad 500 placówek.

Jak podają zrzeszenia gospodarcze, szkody dotknęły blisko półtysiąca przedsiębiorstw, a ogólne ubytki finansowe opiewają na setki milionów europejskiej waluty. Po zamieszkach zatrzymano blisko 2400 osób. Resort spraw wewnętrznych przekazał, że część zajść wywołały ugrupowania skrajnej lewicy wspierane przez pospolitych kryminalistów.

Przemówienie prezydenta i zapowiedź zmian w prawie

W wyemitowanym orędziu telewizyjnym Emmanuel Macron zapowiedział, że sprawcy przemocy zostaną ukarani, a władze będą bezkompromisowe wobec wandali. Prezydent podkreślił, że konieczne jest usłyszenie gniewu protestujących oraz podjęcie działań dotyczących przyczyn społecznego niezadowolenia przy jednoczesnym egzekwowaniu porządku. Zapowiedział również zmiany w prawie, które umożliwią zakazywanie niektórych zgromadzeń.

Ci wszyscy, którzy dziś mówią wam, że najwyższy czas wychodzić na ulice, demonstrować, wywoływać chaos, mają tylko jeden cel — osłabienie Republiki i pozbawienie (was) debaty

Emmanuel Macron

Ostra krytyka ze strony opozycji i dawnych współpracowników

Wystąpienie spotkało się z bezwzględną krytyką ze strony polityków różnych opcji. Jordan Bardella i Bruno Retailleau skrytykowali wystąpienie prezydenta, domagając się zdecydowanych działań i stanu wyjątkowego. Bardella nazwał orędzie żałosnym i stwierdził, że zdezorientowana władza nie ma już nic do zaproponowania Francuzom.

Żałosne przemówienie Emmanuela Macrona. Ta tchórzliwa i zdezorientowana władza nie ma już nic do powiedzenia Francuzom, nic im do zaproponowania. Nie ma nawet już siły, by ich chronić

Jordan Bardella

Édouard Philippe oraz liderzy lewicy i Zielonych również wyrazili krytykę pod adresem orędzia Macrona. Dawny współpracownik prezydenta Édouard Philippe zarzucił mu brak konkretnych inicjatyw na rzecz przywrócenia porządku. Marine Tondelier wyraziła wściekłość z powodu braku samokrytyki ze strony głowy państwa oraz formy wzywania liderów politycznych do siedziby premiera, a Fabien Roussel zarzucił Macronowi pominięcie problemów ekonomicznych.