Pokojowe demonstracje i postulaty Gen Z

W ubiegłą sobotę w ponad 30 miastach w Niemczech odbyły się demonstracje zorganizowane przez inicjatywę Gen Z regelt. Uczestnicy domagali się większych środków na szkoły i edukację, skuteczniejszej walki z rosnącymi kosztami utrzymania, ochrony klimatu, sprawiedliwości społecznej oraz wsparcia dla systemów ochrony zdrowia. Aktywiści i młodzi protestujący wyraźny sprzeciw kierowali także przeciwko planom przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej oraz rozszerzeniu państwowej inwigilacji.

Przedstawiciele organizatorów informowali, że w całym kraju na ulice wyszło łącznie około 120 tysięcy osób, podczas gdy oficjalne szacunki policyjne dla wybranych miast wynosiły od kilkunastu do osiemnastu tysięcy uczestników. Wiele popołudniowych wydarzeń, w tym zgromadzenie przy Bramie Brandenburskiej w Berlinie liczące pięć tysięcy osób, przebiegało w spokojnej atmosferze. Rzeczniczka ruchu Lina Friedrich podkreślała podczas wystąpienia w Berlinie, że uczestnicy walczą o pokój i wolność oraz sprawiedliwszy podział obciążeń.

Zamieszki we Frankfurcie i wezwanie komandosów

Po zapadnięciu zmroku sytuacja w kilku ośrodkach gwałtownie eskalowała. Najpoważniejsze ekscesy odnotowano we Frankfurcie nad Menem, gdzie w centrum miasta doszło do plądrowania sklepów i niszczenia mienia. Całkowicie opróżniony został między innymi sklep z bronią, a w stronę policji rzucano koktajle Mołotowa.

Wobec braku kontroli nad tłumem na ruchliwej ulicy handlowej Zeil i nasilającej się agresji, w nocy do akcji włączono specjalny oddział komandosów SEK. Premier Hesji Boris Rhein ostro potępił te wydarzenia, wskazując, że osoby dopuszczające się takich aktów przemocy stawiają się poza społeczeństwem.

Starcia z policją i zniszczenia w innych miastach

Do starć z funkcjonariuszami doszło również w Berlinie, Hamburgu, Stuttgarcie, Bremie, Karlsruhe i Kolonii. W stolicy w okolicach Rosenthaler Platz i dzielnicy Prenzlauer Berg marsz zgromadził około 3500 osób, z których wiele było ubranych na czarno i zamaskowanych. Berlińska policja informowała o rannych 27 funkcjonariuszach i 56 zatrzymanych osobach.

W Hamburgu policja użyła armatek wodnych przeciwko protestującym podpalającym barierki oraz rzucającym pirotechniką w kierunku funkcjonariuszy. W Kolonii rzucano butelkami i rowerami, a w Karlsruhe policjant doznał urazu słuchu po wybuchu materiałów pirotechnicznych. Minister spraw wewnętrznych Hesji Roman Poseck ocenił, że podczas nocnych zamieszkiwanych burd doszło do katastrofalnego połączenia sił lewicowych ekstremistów i agresywnej młodzieży.

Szerszy kontekst europejskich protestów

Niemieckie protesty zbiegły się w czasie z nocą Halloween oraz trwającymi falami niezadowolenia w innych państwach europejskich. We Francji, gdzie demonstracje odbywały się już trzeci weekend z rzędu, zatrzymano co najmniej 290 osób, a w zamieszkach brały udział setki tysięcy uczestników. Wśród protestujących we Frankfurcie zatrzymano nawet mężczyznę przebranego w kostium Batmana.

Eksperci zwracają uwagę, że choć ruchy protestu w Europie wykazują pewne powiązania tematyczne, ich skala i motywy w poszczególnych krajach różnią się. Analitycy powstrzymują się przed bezpośrednim porównywaniem obecnych niepokojów do sytuacji w Serbii, gdzie protesty studenckie doprowadziły do zmiany władzy przy urnach wyborczych.