Wyniki głosowania w sprawie przyszłości prowincji
W poniedziałkowym referendum mieszkańcy Alberty, prowincji w Kanadzie słynącej z wydobycia ropy naftowej, opowiedzieli się za utrzymaniem dotychczasowego statusu kraju. Według wstępnych prognoz publicznego nadawcy CBC, ponad 76 proc. głosujących wybrało pozostanie w Kanadzie, podczas gdy 24 proc. poparło wniosek o rozpoczęcie konstytucyjnej procedury zmierzającej do pełnej niepodległości. Pełne oficjalne wyniki głosowania mają zostać ogłoszone 29 października.
19 października mieszkańcy Alberty dokonali jasnego wyboru. Opowiedzieli się za jednością, wspólnym budowaniem przyszłości i troską o siebie nawzajem. Przede wszystkim wybrali Kanadę
Premier prowincji Danielle Smith, która mimo osobistego sprzeciwu wobec secesji włączyła to pytanie do referendum w odpowiedzi na petycję z 300 tys. podpisów, skomentowała, że mieszkańcy opowiedzieli się za silną Alberty w ramach zjednoczonej Kanady. Mimo takiego rozstrzygnięcia, przedstawiciele Alberta Prosperity Project zapowiedzieli kontynuowanie działań na rzecz niepodległości, choć nastroje na organizowanych przez nich wiecach po publikacji pierwszych danych stały się stonowane.
Bezprecedensowa frekwencja i wyzwania organizacyjne
Do udziału w głosowaniu uprawnionych było około 3,1 mln osób z ponad 5 mln żyjących w prowincji. Mobilizacja wyborców była wyjątkowa, gdyż ponad 1,3 mln osób skorzystało z możliwości oddania głosu przedterminowo lub korespondencyjnie. Ostateczna frekwencja szacowana jest na poziomie od 80 do 85 proc., co stanowi znaczny wzrost wobec 60,5 proc. odnotowanych w wyborach prowincjonalnych w 2023 roku.
Głosowanie odbywało się w ponad 1400 lokalach wyborczych, z których około setka musiała zostać otwarta dłużej, nawet do godziny 22:00 czasu lokalnego, ze względu na poranne opóźnienia i duże zainteresowanie mieszkańców. Media relacjonowały przypadki długich kolejek oraz czasowe braki kart do głosowania w niektórych punktach wyborczych.
Kontekst polityczny i zagrożenia zewnętrzne
Referendum obejmowało 10 pytań, jednak uwaga opinii publicznej skupiła się na kwestii secesji, której liczenie rozpoczęto w pierwszej kolejności. Pozostałe zagadnienia, obejmujące m.in. kwestie imigracji, świadczeń socjalnych oraz reform konstytucyjnych, będą rozpatrywane później. Ewentualne zmiany w ustawie zasadniczej wymagałyby szerokiego poparcia na szczeblu federalnym, w tym zgody Izby Gmin, Senatu oraz co najmniej siedmiu prowincji.
Polski wątek w debacie pojawił się za sprawą grupy Forever Canadian, która powstała w ubiegłym roku. Organizacja ta aktywnie wspierała jedność kraju pod przywództwem byłego wicepremiera Alberty Thomasa Lukaszuka, który urodził się w Polsce.
Głównym promotorem separatyzmu był Alberta Prosperity Project, który otrzymał wsparcie od części amerykańskich polityków Partii Republikańskiej. Przedstawiciele ruchu prowadzili w Waszyngtonie nieoficjalne rozmowy na temat możliwości przyjęcia Alberty do Stanów Zjednoczonych jako 51. stanu.
Obawy o bezpieczeństwo i ingerencję USA
W styczniu 2026 roku „Financial Times” informował o tajnych spotkaniach administracji prezydenta Donalda Trumpa z kierownictwem Alberta Prosperity Project w sprawie warunków potencjalnej aneksji regionu. Eksperci ds. bezpieczeństwa wielokrotnie wskazywali na ryzyko destabilizacji Kanady przez „negatywne podmioty”, w tym Rosję, która miała podsycać nastroje separatystyczne.
Analitycy wojskowi ostrzegali przed możliwym wykorzystaniem referendum przez prezydenta USA Donalda Trumpa jako pretekstu do interwencji zbrojnej pod zarzutem fałszerstw wyborczych. Premier Mark Carney przyznał, że rząd w Ottawie w ramach zarządzania ryzykiem analizował nawet scenariusze użycia sił zbrojnych USA przeciwko Kanadzie, uznając przygotowania za obowiązek państwa.