Policja prewencyjna w siedzibie sądu konstytucyjnego
W miniony piątek polski rząd zdecydował o wysłaniu oddziałów policji prewencyjnej w celu zabezpieczenia siedziby Trybunału Konstytucyjnego. Działanie to stanowiło reakcję na trwający od dekady spór wokół kontroli nad tym organem. Prawicowi sojusznici dotychczasowego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oskarżyli oponentów o popełnienie przestępstwa polegającego na dokonaniu zamachu stanu.
Narracja o puczu błyskawicznie zdominowała dyskusję w internecie, rozprzestrzeniając się za pośrednictwem platform takich jak X oraz Telegram. Premier Donald Tusk odniósł się do tych wydarzeń w weekend, zwracając uwagę na masowe wykorzystywanie przez stronę rosyjską armii botów w sieci do podsycania chaosu i niepokoju społecznego.
Moskwa i europejska prawica mówią o zamachu stanu
W opinii amerykańskiego dziennika władze rosyjskie podchwyciły zarzuty o puczu wymierzone w polski gabinet, łącząc siły z politykami prawicowymi w Europie takimi jak holenderski lider Geert Wilders, francuska polityk Marine Le Pen czy brytyjski działacz Nigel Farage. W niedzielę były prezydent Rosji i wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew stwierdził publicznie, że w Polsce trwa konstytucyjny zamach stanu i porównał sytuację do wydarzeń w Ukrainie.
W analogicznym tonie wypowiedziała się rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, ostrzegając na Telegramie przed upadkiem i tragedią na wzór kryzysu politycznego w Ukrainie z 2014 roku, który doprowadził do obalenia Wiktora Janukowycza.
Geopolityczny cel Kremla i szerszy kontekst
Komentatorzy zza oceanu zauważają, że te posunięcia wpisują się w dążenie Kremla do rozbicia europejskiej solidarności z Kijowem po wcześniejszych niepowodzeniach, takich jak kwietniowa porażka wyborcza węgierskiego premiera Viktora Orbána oraz niepowodzenie wieloletniego przywódcy Serbii Aleksandara Vučicia.
Polska od lat znajduje się w centrum zainteresowania rosyjskich służb, stając się celem kampanii dezinformacyjnych, ataków słownych oraz operacji sabotażowych. Stałym mechanizmem propagandy Kremla jest nagłaśnianie oskarżeń nacjonalistów i skrajnej lewicy o rzekome brutalne represje ze strony głównych sił politycznych, co w przeszłości stosowano już m.in. wobec niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec oraz uczestników zamieszek we Francji i Albanii.
