Rekordowe stawki za godziny pracy lekarzy w prywatnym szpitalu

7848 zł za godzinę pracy otrzymał jeden z ortopedów pracujących w prywatnym szpitalu Warsaw Medical Center w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Lekarz przepracował 43 godziny, a jego łączne wynagrodzenie wyniosło 337 tys. zł. To nie jest jedyny lekarz w tej placówce, którego stawka za godzinę przekracza 7 tys. zł. Sprawa dotyczy szpitala Warsaw Medical Center, czyli spółki Warszawskie Centrum Medyczne, zlokalizowanego na warszawskim Ursynowie.

Mimo że jest to podmiot prywatny, wykonuje on procedury medyczne finansowane ze środków publicznych, takie jak endoprotezoplastyka stawów, artroskopia czy operacje laryngologiczne. Inny ortopeda pracujący w tej samej warszawskiej placówce otrzymywał 7708 zł za godzinę. W przypadku 30 godzin pracy jego łączne wynagrodzenie wyniosło 231 tys. zł. Pozostali specjaliści tej dziedziny w placówce uzyskiwali stawki od 1 tys. do 3259 zł za godzinę.

Wysokie stawki dotyczą nie tylko ortopedów, ponieważ znaczące wynagrodzenia otrzymują również laryngolodzy. Najlepiej opłacany laryngolog za 64 godziny pracy otrzymał prawie 155 tys. zł, co daje 2420 zł za godzinę, zaś najniższa ujawniona stawka w tym dziale wyniosła 1448 zł za godzinę, co dało 56,4 tys. zł za 39 godzin.

Kulisy ujawnienia danych i kwestia prywatności

Dane dotyczące wynagrodzeń zostały przekazane w odpowiedzi na działania organizacji Watchdog Polska, która zwróciła się z zapytaniami do ponad tysiąca placówek medycznych w całym kraju. Celem projektu jest oparcie debaty o finansowaniu ochrony zdrowia na twardych faktach i realnej społecznej kontroli wydatkowania środków publicznych. Warsaw Medical Center zdecydował się przekazać informacje o wysokości wynagrodzeń, ale bez ujawniania danych pozwalających zidentyfikować konkretnych lekarzy.

Prezes zarządu Warsaw Medical Center Jolanta Grajczyk wskazała na przepisy dotyczące ochrony prywatności i wyjaśniła kwestię statusu prawnorzeczowego medyków. Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej.

Ograniczenie to nie dotyczy wprawdzie informacji o osobach pełniących funkcje publiczne w związku z wykonywaniem tych funkcji, jednak lekarze udzielający świadczeń w prywatnym szpitalu na podstawie umów cywilnoprawnych nie są wprost traktowani jak funkcjonariusze publiczni — przekazała w korespondencji z Wyborczą prezes zarządu Warsaw Medical Center, Jolanta Grajczyk.

Mechanizm wysokich kwot i opinie ekspertów

Eksperci oraz środowisko lekarskie podkreślają, że tak wysokie przeliczniki zazwyczaj nie wynikają ze stałej pensji godzinowej, lecz ze sposobu rozliczania kontraktów. Lekarze w placówkach prywatnych często otrzymują określony procent od wartości całej procedury medycznej, którą szpitalowi refunduje NFZ. Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zauważyła na łamach Wyborczej, że przelicznik godzinowy jest w tym przypadku mylący.

Medycyna nie jest rozpisana na godziny, lecz na kompetencje i skuteczność leczenia. Jeden zabieg ortopedyczny to kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt tysięcy złotych - w zależności od stopnia skomplikowania. Jeśli lekarz wykonuje taki zabieg w godzinę i dostaje kilkadziesiąt procent przychodu z procedury, to może osiągnąć te 7 tys. zł za godzinę — tłumaczyła dr Gałązka-Sobotka.

Ekspertka wskazuje jednak, że o ile rynkowy i uzasadniony udział lekarza w wycenie procedury wynosi 20-30 proc., o tyle prowizje przekraczające 50 proc. są nieracjonalne. W przypadku Warsaw Medical Center rozmówcy Gazety Wyborczej wskazują na niedokładność systemu oraz brak jasności, czy wykazane godziny odzwierciedlają czas spędzony przy stole operacyjnym, czy faktyczny wymiar gotowości.

Szerszy kontekst wydatków publicznych i reakcja rządu

Publikacja danych ponownie otwiera dyskusję o tym, ile publicznych pieniędzy trafia do lekarzy zatrudnianych przez prywatne placówki realizujące świadczenia dla NFZ. Problem stawek lekarskich jest szczególnie istotny w sytuacji, gdy publiczne szpitale zmagają się z rosnącymi kosztami wynagrodzeń i problemami finansowymi.

W ostatnich miesiącach temat zarobków lekarzy w Warszawie i w całym kraju wzbudzał duże zainteresowanie, a z danych dotyczących mazowieckich szpitali wynika, że pojawiają się wynagrodzenia sięgające setek tysięcy, a nawet milionów złotych rocznie. Premier Donald Tusk ocenił takie zarobki jako patologie płacowe i zapowiedział wprowadzenie ustawy mającej na celu ustalenie limitów oraz wyeliminowanie tego typu sytuacji.

Kluczowe pozostaje pytanie, czy tak wysokie stawki są uzasadnione rynkiem pracy lekarzy i trudnością pozyskania specjalistów, czy też wskazują na niedoskonałości systemu finansowania świadczeń. Eksperci są zgodni w jednym, że głównym problemem polskiego systemu pozostają wadliwe wyceny procedur przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz brak powiązania wypłacanych środków z długoterminową jakością i efektami leczenia pacjentów.