Rekordowe uposażenie w zamojskim szpitalu i miliony innych medyków

Specjalista radiologii i diagnostyki obrazowej zatrudniony w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim w Zamościu zarobił w 2025 roku dokładnie 2 741 513,36 zł. Informację tę potwierdził dyrektor placówki Adam Fimiarz, podkreślając zarazem, że jest to najwyższe wynagrodzenie w całej placówce i żaden inny pracownik medyczny nie zbliżył się do tej kwoty.

Szpital nie ujawnił jednak, jakie dokładnie świadczenia wykonywał lekarz rekordzista ani z czego szczegółowo wynikało jego wynagrodzenie.

Z danych udostępnionych Interii wynika, że na drugim miejscu pod względem zarobków znalazł się okulista z kwotą 1 186 279,39 zł, natomiast na trzecim anestezjolog i specjalista intensywnej terapii, który otrzymał 1 113 163,40 zł. Dyrektor Adam Fimiarz wyjaśnił, że szpital jest placówką wysokospecjalistyczną, a tak wysokie wynagrodzenia wynikają z dużej liczby udzielonych świadczeń zdrowotnych, co znajduje odzwierciedlenie w sprawozdawczości przekazywanej do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Dla porównania, dyrektor szpitala w tym samym okresie zarobił 338,3 tys. zł.

W poprzednich miesiącach media nagłośniły również inne przypadki ogromnych zarobków, w tym Szpital Południowy w Warszawie, gdzie młody lekarz bez specjalizacji Dawid Kacprzyk zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł, oraz Szpital w Ostródzie, w którym stawka godzinowa jednego z medyków w kwietniu wynosiła ponad 1600 zł mimo rosnących długów placówki.

Głosy ekspertów o ekonomicznym uzasadnieniu kontraktów

Dr Jerzy Gryglewicz, lekarz i specjalista w zarządzaniu w ochronie zdrowia, ocenił w rozmowie z mediami, że tak wysokie zarobki są nieuzasadnione pod względem ekonomicznym dla szpitala. Zwrócił uwagę na konieczność zbadania, jakie przychody dany medyk generuje dla placówki oraz czy jego działalność jest rentowna i przynosi przychody przewyższające koszty zatrudnienia. Zdaniem eksperta sytuacja ta może również świadczyć o tym, że wycena świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest przeszacowana.

Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Piotr Pisula wyjaśnił specyfikę pracy radiologów, którzy często rozliczają się na podstawie kontraktów i otrzymują wynagrodzenie za liczbę opisanych badań, takich jak RTG, tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny. Wskazał również na wysokospecjalistyczne procedury z zakresu radiologii zabiegowej, takie jak embolizacje tętniaków mózgu czy trombektomie w udarach niedokrwiennych, które są wykonywane przez nieliczną grupę ekspertów.

Dr Jerzy Gryglewicz dodał, że brak szczegółowej struktury kontraktów utrudnia pełną ocenę sytuacji, a lekarz na stanowisku koordynatora zespołu mógłby teoretycznie otrzymywać wysoki ryczałt miesięczny wynoszący 50 lub 70 tysięcy złotych.

Reakcja premiera Donalda Tuska na patologie płacowe

Do doniesień z Zamościa oraz trudnej sytuacji innych placówek, takich jak Szpital Miejski w Miastku, odniósł się na konferencji prasowej premier Donald Tusk. Szef rządu zadeklarował, że rząd nie będzie szukał prymitywnych rozwiązań polegających na likwidacji szpitali powiatowych, lecz zamierza zmieniać ich profil i dążyć do tego, aby działały racjonalnie. Podkreślił zarazem, że placówki szukające sposobów na zarobki wpadają w długi i nierzadko stają się miejscem występowania patologii płacowych.

Premier poinformował, że przygotowany projekt ustawy ma na celu wyeliminowanie lub zredukowanie kominów płacowych i sytuacji podobnych do tej w Zamościu. Zaznaczył jednak, że proces ten wymaga bardzo szczegółowej pracy we współpracy z minister zdrowia, Narodowym Funduszem Zdrowia oraz agencjami rządowymi. Tusk podkreślił, że intencją władz nie jest demotywowanie lekarzy ani doprowadzenie do sytuacji, w której w wyniku limitów wykonywano by mniej procedur medycznych z szkodą dla pacjentów.

Na początku lipca w związku z ujawnianymi przez media nieprawidłowościami minister zdrowia ogłosiła propozycje zmian w systemie ochrony zdrowia, w tym ustalenie maksymalnej stawki godzinowej i miesięcznej dla medyków oraz ograniczenia czasu pracy do dwóch etatów.