Rejestr korzyści i zgłoszone czasomierze

Od momentu powołania na stanowisko w marcu 2024 r. przez premiera Donald Tusk gen. insp. Marek Boroń zgłosił do rejestru korzyści dziewięć pozycji, z czego aż połowę stanowią zegarki. Ich łączna wartość szacowana jest na ok. 13 tys. zł.

Pierwszy zegarek, marki Tiskolia Georgia o wartości 2 tys. zł, szef policji otrzymał w 2024 r. od gruzińskiego resortu spraw wewnętrznych. Drugi zegarek (zestaw Adriatica) Boroń otrzymał od NSZZ Policjantów, a jego wartość wyniosła 2270 zł.

Trzeci zegarek to Aviator Douglas o wartości 5,5 tys. zł, a czwarty to smartwatch Garmin Fenix 8 za 3999 zł, zgłoszone jako prezenty prywatne w sierpniu i wrześniu 2026 r.

KGP broni tajemnicy darczyńców i przypomina politykę prezentową

Przy dwóch najdroższych zegarkach z 2026 r. komendant wpisał w rejestrze jedynie adnotację „prezent prywatny”, nie ujawniając danych osób, od których je otrzymał. Biuro Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji odmówiło podania tych informacji, powołując się na fakt, że przepisy nie nakładają na osobę zgłaszającą korzyść obowiązku wskazywania darczyńcy.

Jednocześnie Komenda Główna Policji podkreśliła, że w lipcu 2024 r. Boroń wdrożył nową politykę prezentową oraz specjalny rejestr, które mają zapewnić transparentność w kontaktach z podmiotami zewnętrznymi. Nowe zarządzenie wprowadziło ogólny zakaz przyjmowania prezentów przez funkcjonariuszy w ramach obowiązków służbowych, dopuszczając wyjątki jedynie w szczególnych sytuacjach dyplomatycznych.

Ocena ekspertów a policyjne materiały szkoleniowe

Wątpliwości wokół przyjmowanych podarunków budzą wewnętrzne materiały szkoleniowe samej policji. W publikacjach „Gazety Policyjnej” pełnomocnik komendanta ds. ochrony praw człowieka i doradca ds. etyki insp. Krzysztof Łaszkiewicz wielokrotnie ostrzegał, że smartwatch lub tablet przekracza granicę symboliki i może stanowić niedozwoloną korzyść majątkową. Również Szkoła Policji w Pile w swoich materiałach kwalifikuje smartwatche jako prezenty zabronione.

Działania komendanta oceniła m.in. Julia Pitera, była pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją. Jej zdaniem przyjęcie upominku od MSW innego państwa było zrozumiałe, jednak wątpliwości budzi akceptowanie drogich podarunków od związkowców czy osób prywatnych. Pitera zauważyła jednocześnie, że obowiązujące przepisy są niedoprecyzowane, a za brak wpisu nie grożą żadne kary, co sprawia, że wielu urzędników podchodzi do rejestru w sposób wybiórczy.