Zbigniew Ziobro, który od maja przebywa w Stanach Zjednoczonych, połączył się z anteną TV Republika, aby skomentować sprawę giełdy kryptowalut Zondacrypto. Były minister sprawiedliwości ocenił, że afera ta stanowi „wielką aferę Donalda Tuska”, porównując ją do głośnej sprawy Amber Gold. Zdaniem Ziobry, premier jako osoba nadzorująca służby specjalne, skarbowe, policję oraz aparat kontroli finansowej, ponosi pełną odpowiedzialność za to, że firma prowadząca rzekomo oszukańcze interesy mogła działać na polskim rynku przez trzy lata.
Polityk odniósł się również do kwestii finansowania organizacji społecznych przez Zondacrypto. Mimo różnic światopoglądowych, Ziobro stwierdził, że ani on, ani Jerzy Owsiak nie przyjęliby środków od podmiotu, co do którego istniałyby wątpliwości dotyczące uczciwości biznesowej. Były szef resortu sprawiedliwości zarzucił również służbom państwowym udział w konferencjach, w których wiodącą rolę odgrywała giełda, oraz skrytykował komunikat prokuratury, w którym wymieniono TV Republika jako odbiorcę środków, pomijając inne media.
Wystąpienie Ziobry spotkało się z natychmiastową krytyką ze strony przedstawicieli koalicji rządzącej. Poseł Nowej Lewicy Tomasz Trela zaapelował do byłego ministra, aby wrócił do Polski i stanął przed wymiarem sprawiedliwości, podkreślając, że „niewinni nie mają się czego bać”. Z kolei posłanka Koalicji Obywatelskiej Urszula Zielińska w kontekście afery Zondacrypto wyliczyła szereg kontrowersji dotyczących polityków prawicy, w tym zatrzymanie szefa PKOl Radosława Piesiewicza.
Obecnie wobec Zbigniewa Ziobry toczy się procedura związana z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie i ekstradycję, który trafił do władz USA. Prokuratura postawiła byłemu ministrowi łącznie 26 zarzutów, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz przekraczanie uprawnień w związku z dysponowaniem środkami z Funduszu Sprawiedliwości.
