Raków nie mógł gorzej rozpocząć rewanżowego pojedynku pod Jasną Górą, ponieważ gospodarze już w pierwszej minucie stracili bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i błędzie Kacpra Trelowskiego, który potknął się o nogę kolegi z drużyny Bogdana Racovitana, piłkę głową do siatki skierował Ron Raci. Sędziowie sprawdzali powtórki, ale arbiter uznał trafienie, a gospodarze musieli ruszyć do odrabiania strat.
Kilka minut później Lamine Diaby-Fadiga wpakował piłkę do siatki gości, jednak gol nie został zaliczony, ponieważ napastnik znajdował się na pozycji spalonej. Gra gospodarzy w pierwszej połowie była wolna, a kiedy przyspieszali, brakowało im dokładności, podczas gdy chorwacki zespół skupiał się na destrukcji i kontratakach. Przed przerwą bliski szczęścia był Patryk Makuch, ale jego strzał był zbyt lekki, a w kolejnej akcji żaden z graczy Rakowa nie zdołał oddać strzału w ogromnym zamieszaniu pod bramką Hajduka.
Na początku drugiej połowy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Erick Otieno, którego zastąpił Jean Carlos. Raków po przerwie prezentował się znacznie lepiej, grając szybciej i odważniej. W 61. minucie po faulu na Bogdanie Racovitanie sędzia wskazał na jedenastkę, a Lamine Diaby-Fadiga pewnie wykorzystał rzut karny, dając gospodarzom wyrównanie.
Radość częstochowian trwała jednak zaledwie pięć minut, ponieważ po szybkim kontrataku i błędzie w obronie gospodarzy Michele Sego ponownie wyprowadził Hajduk na prowadzenie. Gospodarze dążyli do wyrównania i dopięli swego w 88. minucie regulaminowego czasu gry. Lamine Diaby-Fadiga zgrał piłkę w polu karnym do Mahir Emrelego, a ten precyzyjnym strzałem głową doprowadził do remisu 2:2, co oznaczało konieczność rozegrania dogrywki. Dogrywka rozpoczęła się od ataków Rakowa, jednak to goście zdobyli decydującą bramkę.
W 94. minucie po stałym fragmencie gry i niezdecydowaniu gospodarzy w polu karnym Rokas Pukstas strzałem głową wyprowadził Hajduk na prowadzenie 3:2. Częstochowianie do ostatnich sekund starali się odwrócić losy meczu i szukali wyrównania. Najbliżej powodzenia w końcówce był Adin Molnar, jednak jego uderzenie minęło bramkę rywali. Ostatecznie Raków przegrał 2:3 i zakończył swoją tegoroczną przygodę w europejskich pucharach.
