Nowe śledztwo w sprawie nadużyć

Ruszyło śledztwo dotyczące działań byłego szefa Prokuratury Regionalnej w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza. Śledczy badają, czy nadużył on władzy, zlecając użycie systemu szpiegującego Hermes wobec 12 dziennikarzy. Postępowanie dotyczy przekroczenia i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego.

Przez dwa lata materiały w tej sprawie gromadził dwuosobowy zespół w Prokuraturze Regionalnej w Rzeszowie. W ostatnich tygodniach wątek użycia systemu Hermes został wyłączony z rzeszowskiego śledztwa i przekazany do Prokuratury Krajowej. Jak przekazał rzecznik Prokuratora Krajowego Przemysław Nowak, pięciu dziennikarzy uzyskało w tym postępowaniu status osób pokrzywdzonych.

Czym jest system Hermes?

System Hermes został zakupiony przez prokuraturę w 2020 roku od izraelskiej firmy NSO, która jest również producentem systemu Pegasus. Koszt zakupu wyniósł 15 milionów złotych. Choć Hermes jest uznawany za narzędzie mniej inwazyjne niż Pegasus, umożliwia on pozyskiwanie haseł do skrzynek mailowych czy mediów społecznościowych osób, którymi interesuje się prokuratura, a także przeszukiwanie baz danych wyciekłych do darknetu.

Kulisy inwigilacji dziennikarzy

Jesienią 2021 roku Jerzy Ziarkiewicz zlecił użycie systemu wobec 12 dziennikarzy: Jana Niedziałka, Piotra Kraśki, Macieja Kurzajewskiego, Jarosława Kuźniara, Mikołaja Wójcika, Adama Wolnego, Krzysztofa Ziemca, Jarosława Kulczyckiego, Konrada Piaseckiego, Piotra Pacewicza, Jarosława Sroki oraz Aleksandry Janiec. Ziarkiewicz samodzielnie pojechał do Prokuratury Krajowej z wnioskiem o zgodę na wykorzystanie Hermesa, zlecając przeprowadzenie czynności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. We wniosku wskazał zakres danych do pozyskania, w tym hasła, numery telefonów oraz informacje o działalności gospodarczej.

Oficjalną „przykrywką” dla tych działań było śledztwo dotyczące stworzenia fałszywego profilu na komunikatorze WhatsApp, podszywającego się pod wiceministra w rządzie PiS Artura Sobonia. Mimo że do części dziennikarzy pisano z fałszywych profili, prokurator Ziarkiewicz nie uznał ich za pokrzywdzonych w tym postępowaniu, wykorzystując je natomiast jako pretekst do inwigilacji.

Kariera prokuratora Ziarkiewicza

Jerzy Ziarkiewicz był uznawany za zaufanego współpracownika byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jego kariera zawodowa nabrała tempa po wygranych przez Prawo and Sprawiedliwość wyborach w 2015 roku. To do jednostki, którą kierował w Lublinie, trafiały śledztwa uznawane za politycznie niewygodne dla ówczesnej władzy, w tym sprawa tzw. kilometrówek europosła Ryszarda Czarneckiego oraz śledztwo dotyczące Polnordu, w którym celowano w Romana Giertycha.

Gazeta Wyborcza ujawniła, że Ziarkiewicz miał blokować sprawy polityczne związane z politykami PiS i ukrywać akta spraw w garażu budynku prokuratury.