W połowie czerwca 2026 roku parlament Węgier przyjął poprawkę do konstytucji, która wprowadza rygorystyczne limity sprawowania funkcji publicznych. Zgodnie z nowymi przepisami, urząd premiera można sprawować maksymalnie przez osiem lat, przy czym regulacja uwzględnia kadencje sprawowane od 1990 roku. W praktyce oznacza to zablokowanie możliwości powrotu do władzy Viktora Orbána, który rządził łącznie przez 20 lat.
Reforma objęła również parlamentarzystów, dla których wprowadzono limit trzech kadencji, co oznacza maksymalnie dwanaście lat sprawowania mandatu poselskiego. Przepisy te wliczają dotychczasowy staż, co wyklucza z przyszłych wyborów wielu obecnych członków węgierskiego parlamentu. Zainspirowani wydarzeniami na Węgrzech, badacze z agencji SW Research sprawdzili w sondażu przeprowadzonym 18–19 sierpnia 2026 roku, jak Polacy oceniają zasadność wprowadzenia analogicznych rozwiązań w kraju.
Z wyników badania wynika, że 67,6 proc. ankietowanych popiera ograniczenie liczby kadencji premiera i posłów. Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiedziało się 12,4 proc. uczestników badania, natomiast 20 proc. respondentów nie posiada w tej sprawie wyrobionego zdania. Jak wskazuje Małgorzata Bodzon z SW Research, poparcie dla limitów jest zróżnicowane społecznie.
Rozwiązanie to częściej popierają mężczyźni (70 proc.) niż kobiety (65 proc.), a odsetek zwolenników rośnie wraz z wiekiem badanych – od 50 proc. wśród najmłodszych do 72 proc. w grupie najstarszej. Wysokie poparcie odnotowano również wśród osób z wyższym wykształceniem (71 proc.) oraz mieszkańców średniej wielkości miast (od 200 tys. do 499 tys. mieszkańców), gdzie odsetek zwolenników sięga 76 proc. Wprowadzenie węgierskiego modelu w Polsce oznaczałoby istotne przetasowania na scenie politycznej.
Z funkcją szefa rządu musiałby pożegnać się Donald Tusk, który sprawował ten urząd łącznie przez ponad 9,5 roku. Z Sejmem musieliby pożegnać się najbardziej doświadczeni parlamentarzyści. Wśród polityków, których staż przekracza dopuszczalne limity, znajdują się m.in. Jarosław Kaczyński (9 kadencji), Antoni Macierewicz (8 kadencji), Donald Tusk (6 kadencji), Mariusz Błaszczak (5 kadencji) oraz Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Bosak (po 3 kadencje).
Rekordzistą pod względem sejmowego stażu, który straciłby możliwość dalszego sprawowania mandatu, jest Marek Sawicki z PSL, zasiadający w ławach poselskich nieprzerwanie od 1993 roku. Z drugiej strony, wejście w życie takich przepisów otworzyłoby drogę do dalszej aktywności sejmowej dla polityków z krótszym stażem, takich jak Mateusz Morawiecki, Włodzimierz Czarzasty, Grzegorz Braun, Adrian Zandberg, Szymon Hołownia oraz Sławomir Mentzen.