Hołd dla marynarzy pod pomnikiem Kurska

Ambasador Polski w Federacji Rosyjskiej Krzysztof Krajewski odwiedził Murmańsk 16 sierpnia 2026 roku. Dyplomata złożył hołd rosyjskim marynarzom, stawiając znicz pod monumentem poświęconym podwodniakom poległym w czasie pokoju. Serce tego pomnika tworzy zachowany kiosk, czyli charakterystyczna nadbudówka, atomowego okrętu podwodnego K-141 Kursk.

O wydarzeniu poinformowała Ambasada RP w Federacji Rosyjskiej, publikując wpis w mediach społecznościowych. Polski ambasador w Moskwie wykonał gest, który zwraca uwagę w obecnych relacjach polsko-rosyjskich. Gest polskiego przedstawiciela ma szczególny wymiar ze względu na historię katastrofy, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii rosyjskiej marynarki wojennej po zakończeniu zimnej wojny.

Ambasador RP, składając hołd marynarzom Kurska, przypomina Rosjanom o tych tragicznych wydarzeniach, o których nie chce pamiętać putinowska Rosja.

Przebieg i przyczyny tragicznej katastrofy

Okręt K-141 Kursk proj. Antiej stanowił dumę rosyjskiej Floty Północnej i należał do najnowocześniejszych oraz największych rosyjskich atomowych okrętów podwodnych. 12 sierpnia 2000 roku jednostka brała udział w wielkich manewrach morskich. Podczas przygotowań do wystrzału torpedy ćwiczebnej doszło do niekontrolowanego wybuchu paliwa, a chwilę później potężna eksplozja kolejnych pocisków rozerwała kadłub i posłała okręt na dno Morza Barentsa.

Oficjalne śledztwo, w tym raport rosyjskiej prokuratury generalnej z 2002 roku, potwierdziło przyczynę jako awarię torpedy ćwiczebnej z HTP. Biegli stanowczo odrzucili hipotezy o rzekomym zderzeniu z obcym okrętem podwodnym czy wrogim ataku. Wrak wydobyto w 2001 roku w ramach operacji międzynarodowej z udziałem firm holenderskich. Inżynierowie odcięli zniszczoną część dziobową, którą pozostawiono na dnie i później zniszczono, natomiast ciała większości marynarzy odzyskano, umożliwiając rodzinom ich godny pochówek.

Kontrowersje wokół akcji ratunkowej

Tragedię załogi Kurska przypieczętowały fatalne decyzje dowództwa oraz opóźniona reakcja władz na Kremlu. Dowódcy floty nie podnieśli alarmu przez pierwsze kilkanaście godzin, ponieważ początkowo ukrywali fakt zaginięcia okrętu. Choć część załogi przeżyła początkowe wybuchy i schroniła się w rufowym przedziale, rosyjska marynarka nie dysponowała nowoczesnym sprzętem głębinowym do ratowania około 20 marynarzy, którzy pozostali przy życiu.

Przez długie dni rząd w Moskwie odrzucał ofertę pomocy ze strony państw NATO, w tym Norwegii i USA. Dopiero po dziewięciu dniach od katastrofy władze wpuściły na miejsce zagranicznych ratowników. Kiedy norwescy nurkowie otworzyli właz ratunkowy, na pomoc było za późno i 21 sierpnia potwierdzono, że nikt ze 118 członków załogi nie przeżył.

Wymiar polityczny i znaczenie gestu

Katastrofa wydarzyła się kilka miesięcy po objęciu przez Władimira Putina urzędu prezydenta Rosji. Sposób reagowania władz, opóźnienia w prowadzeniu akcji oraz polityka informacyjna wywołały wówczas ogromne emocje i falę krytyki, czyniąc z tragedii symbol problemów rosyjskiego państwa na początku rządów Putina.

Zapalenie znicza przez przedstawiciela Polski przypomina przede wszystkim o marynarzach i ich rodzinach, a gest ten można odczytywać jako oddzielenie pamięci o zwykłych ludziach od bieżącego konfliktu politycznego między Warszawą i Moskwą.