Przebieg tragicznego wypadku i akcja ratunkowa
W nocy z 16 na 17 sierpnia 2026 r. na autostradzie M3 na Węgrzech doszło do wypadku polskiego autokaru. Pojazd wracał z pielgrzymki do Medjugorie i przewoził 59 osób, głównie mieszkańców Podkarpacia.
Autokar zjechał do rowu i przewrócił się w rejonie miejscowości Mezokeresztes. W katastrofie zginęło 12 osób, a 10 w stanie krytycznym lub bardzo ciężkim trafiło do szpitali we wschodnich węgierskich miastach, takich jak Miszkolc, Debreczyn, Nyiregyhaza i Eger. Pozostałe kilkadziesiąt osób odniosło lżejsze obrażenia.
Decyzje o pomocy i repatriacji rannych
Premier Donald Tusk podjął decyzję o wysłaniu na Węgry specjalnego samolotu rządowego z personelem medycznym, w tym polskimi lekarzami. Mają oni wspierać lokalnych medyków i pomóc w transporcie poszkodowanych do kraju. Do przewozu rannych przygotowano również wojskową maszynę CASA z Krakowa oraz dwa samoloty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Wiceszef MSWiA Stanisław Bukowiec poinformował, że polskie służby konsularne oraz państwowe są w stałym kontakcie z poszkodowanymi i rodzinami ofiar. Węgierskie służby ratunkowe zebrały dobre oceny za szybką reakcję i sprawnie przeprowadzoną akcję niesienia pomocy.
Analiza przyczyn i kwestia błędów ludzkich
Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi węgierska policja, która przesłuchała obu kierowców autokaru. Jeden z nich został zwolniony, a drugi zatrzymany, choć prokuratura nie postawiła mu jeszcze zarzutów. Obaj kierowcy prowadzili pojazd w ramach wyjazdu o charakterze budżetowym.
Rafał Jańczuk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, wskazuje, że przyczyną tragedii mógł być błąd ludzki, na przykład zasłabnięcie kierowcy podczas nocnej jazdy. Eksperci zwracają uwagę, że organizatorzy takich wyjazdów często tną koszty, a kierowcy na trasach okazjonalnych bywają mniej zgrani i zmuszani do długich godzin jazdy nocnej. Pojawiły się także przypuszczenia, że część ofiar mogła nie mieć zapiętych pasów bezpieczeństwa.