Propozycja szczytu w Chinach i reakcja Kremla
Według doniesień dziennika „The Wall Street Journal” prezydent Rosji Władimir Putin miał zaproponować Donaldowi Trumpowi trójstronne spotkanie z udziałem chińskiego przywódcy Xi Jinpinga. Rozmowy miałyby odbyć się w chińskim Shenzhen w dniach 18-19 listopada przy okazji szczytu APEC, a ich celem byłoby wynegocjowanie zakończenia wojny w Ukrainie na warunkach korzystnych dla Moskwy. Rosyjski przywódca liczy, że szczyt stałby się nową Jałtą, co nawiązuje do konferencji z 1945 roku.
Przedstawiciel administracji prezydenta USA przekazał, że Donald Trump dotąd nie zaakceptował pomysłu, choć może rozważać udział w nadziei na szybkie zakończenie konfliktu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio potwierdził podczas wizyty w Uzbekistanie, że w kulisach dyplomatycznych prowadzono rozmowy na ten temat, choć wciąż brakowało sfinalizowanych uzgodnień.
Administracja w Moskwie potwierdziła, iż toczą się zakulisowe rozmowy nad potencjalnym zorganizowaniem takiego wydarzenia, aczkolwiek konkretne ramy i harmonogram obrad nie zostały jeszcze przesądzone przez zainteresowane strony. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził prowadzenie rozmów na temat ewentualnego szczytu.
Ostra opozycja Kijowa i polskiego MON
Ukraińska dyplomacja stanowczo odrzuciła doniesienia o proponowanym przez Moskwę szczycie. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha podkreślił, że forsowanie rozmów o przyszłości regionu z pominięciem zainteresowanego kraju zadziała sprzecznie z intencjami organizatorów i jedynie rozzuchwali agresora.
Trójstronne spotkanie przywódców Ukrainy, USA i Rosji mogłoby pomóc szybciej zakończyć wojnę. Trójstronne spotkanie przywódców Rosji, Chin i USA przyniesie jedynie odwrotny skutek: zachęci Putina do kontynuowania tej wojny
Szef ukraińskiego MSZ ocenił, że zaproszenie rosyjskiego lidera na taki szczyt jedynie podsyciłoby jego manię wielkości. Władze w Kijowie wskazują, że Władimir Putin powinien zostać wykluczony z negocjacji dopóki nasila terror wobec cywilów, a jedyną jego przepustką do rozmów byłoby natychmiastowe wstrzymanie walk.
Do doniesień odniosły się także polskie władze. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że trudności z jakimkolwiek rozstrzygnięciem bez obecności Ukrainy są oczywiste, zaznaczając, że nie wyobraża sobie negocjacji pokojowych prowadzonych ponad głowami Kijowa oraz europejskich sojuszników.
Kwestia kompromisu energetycznego i apele mediów
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zaprzeczył, jakoby Stany Zjednoczone wstrzymały przekazywanie Ukrainie informacji wywiadowczych, a jednocześnie wezwał prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do skupienia się na działaniach zmierzających do rozmów pokojowych.
Brytyjski dziennik „Times” ocenił, że Ukraina może zostać zmuszona do pójścia na trudny kompromis na żądanie USA i zaprzestania bombardowania rosyjskich obiektów energetycznych, co pozwoliłoby Moskwie ponownie zarabiać na eksporcie ropy. Gazeta sugeruje, że Kijów mógłby w zamian wynegocjować dodatkowe pociski do systemów Patriot lub rozszerzenie zasięgu systemu StarShield.
Z kolei dziennik „Daily Telegraph” zaapelował do krajów europejskich o przejęcie zamrożonych aktywów Rosji, aby wypełnić lukę po Stanach Zjednoczonych i realnie wspomóc ukraińskie bezpieczeństwo.