Kulisy tajnego planu uderzenia w moskiewskie lotniska
Ukraina planowała zaatakować moskiewskie lotniska dronami sterowanymi przez sztuczną inteligencję, o czym poinformował magazyn The Atlantic. Chodziło o wykorzystanie nawet tysiąca bezzałogowców w ciągu jednej nocy w ramach operacji o kryptonimie M&Ms. Na początku tego roku ukraińscy urzędnicy przedstawili prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu ryzykowny plan zakończenia wojny z Rosją. Główne założenia tej koncepcji opierały się na rozszerzeniu kampanii bombardowań o nowy rodzaj broni.
Operacja otrzymała kryptonim M&Ms od dużej liczby małych, podobnych do siebie i stosunkowo tanich bezzałogowców. Według autorów projektu ograniczenie dostępu do połączeń lotniczych przede wszystkim z takimi hubami jak Stambuł i Dubaj mogłoby zwiększyć presję na rosyjskie elity polityczne i biznesowe. Zgodnie z zamysłem pomysłodawców miałoby to skłonić Władimira Putina do rozmów o zawieszeniu broni.
Jedno ze źródeł zaznajomionych z planem wyjaśniło, że elity mogłyby przyjść do rosyjskiego przywódcy i powiedzieć, że mają problem.
Technologia autonomicznego naprowadzania i kontrowersje prawne
Plan zakładał wykorzystanie dronów korzystających z technologii określanej jako map matching. Bezzałogowce miałyby porównywać obraz z kamer z zapisanymi wcześniej mapami i zdjęciami celu, a następnie samodzielnie podejmować decyzję o locie i uderzeniu. Magazyn zwraca uwagę, że wykorzystanie autonomicznych systemów uzbrojenia budzi poważne pytania prawne i etyczne.
Drony sterowane przez sztuczną inteligencję były testowane przez różne kraje, w tym Stany Zjednoczone, jednak legalność ich użycia była przedmiotem zażartych debat jako potencjalne naruszenie prawa wojennego. Prezydent Ukrainy od początku miał poważne zastrzeżenia do operacji i obawiał się, że taki atak mógłby zostać uznany za piractwo. Obawy dotyczyły sytuacji, w której drony uderzyłyby w samolot pasażerski, powodując śmierć lub obrażenia pasażerów, członków załogi lub personelu lotniska.
Organizatorzy planu zasugerowali ukraińskiemu przywódcy, by ostrzegł cywilne linie lotnicze, aby unikały moskiewskich lotnisk i ewakuowały swoje samoloty przed przybyciem roju ukraińskich dronów.
Wstrzymanie prac nad projektem i reakcja Kijowa
Prace nad operacją zostały wstrzymane w lipcu, po odwołaniu ówczesnego ministra obrony Mychajło Fedorowa. Został on określony przez The Atlantic mianem architekta tego planu, nad którym pracował przez większość roku, utrzymując sprawę w tajemnicy przed niektórymi współpracownikami. W przygotowania miały być zaangażowane zespoły programistów rozwijające system naprowadzania, a program pozyskał finansowanie od europejskich partnerów i sojuszników Ukrainy.
Ukraina unikała dotąd stosowania tego rodzaju broni, a cała operacja ostatecznie nie została zrealizowana. Rzecznik prezydenta Wołodymyr Zełenskiego odmówił komentarza dla The Atlantic. Inny przedstawiciel kancelarii prezydenta zdecydowanie zdementował informacje o przygotowaniach do ataku autonomicznymi dronami na moskiewskie lotniska, nazywając je kompletną bzdurą. Przedstawiciel kancelarii przyznał jednak, że ukraińskie uderzenia dronowe w Rosji wielokrotnie prowadziły do czasowego zamykania lotnisk.
Podkreślił jednocześnie, że Kijów nie dysponuje uzbrojeniem dalekiego zasięgu pozwalającym precyzyjnie zaatakować porty bez nadmiernego ryzyka dla cywilów. Rosyjskie lotniska były już wielokrotnie czasowo zamykane z powodu zagrożenia dronowego. W okresie od końca czerwca do końca lipca ubiegłego roku rosyjskie porty lotnicze miały wstrzymać działalność 114 razy, najczęściej w Moskwie.
