Okoliczności tragicznego wypadku w USA

Do wypadku doszło 19 września 2025 roku w okolicach byłej bazy wojskowej Eloy w stanie Arizona. Podczas nocnego szkolenia spadochronowego śmierć ponieśli operatorzy Jednostki Wojskowej 2305 GROM, którymi byli plutonowy Karol Rubin oraz starszy szeregowy Rafał Kotnarowski. Tragedia wydarzyła się około godziny 2.50 czasu lokalnego, podczas wykonywania skoku w formule swobodnego opadania.

Żołnierze wykonywali skok w nocy z wysokości 3 tysięcy metrów, a otwarcie spadochronów zaplanowano na wysokości około 1,5 tysiąca metrów. Z ustaleń śledztwa wynika, że w trakcie lotu doszło do nieplanowanej zmiany miejsc w szyku, co doprowadziło do przecięcia toru lotu obu skoczków, a następnie ich zderzenia i splątania. Jeden z żołnierzy nie odczepił czaszy głównej i nie przeszedł na spadochron zapasowy, natomiast drugi zdecydował się na odcięcie czaszy głównej, jednak wykonał to na wysokości uniemożliwiającej bezpieczne wylądowanie.

Decyzja prokuratury i wnioski śledztwa

Postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci prowadził wydział do spraw wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po trwającym rok śledztwie prokuratorzy podjęli decyzję o umorzeniu sprawy. Uznano, że zebrany materiał dowodowy nie wykazał, aby do śmierci żołnierzy przyczyniły się działania lub zaniechania osób trzecich. Decyzja o umorzeniu jest prawomocna.

Doświadczenie żołnierzy i ocena ekspertów

Karol Rubin pochodził z Orzysza i służył w wojsku od dziesięciu lat, mając na swoim koncie 51 skoków. Rafał Kotnarowski pochodził z Suwałk i wykonał 63 skoki. Obydwaj byli doświadczonymi operatorami należącymi do grupy Cichociemnych Operatorów GROM.

Rafał Kotnarowski służył w wojsku od 10 lat, natomiast według ustaleń portalu Wprost żołnierz ten pozostawał w służbie od sześciu lat.

Były dowódca GROM, generał Roman Polko, w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” wskazywał, że do wypadku doszło w warunkach nocnych, przy zerowej widoczności, gdzie czas na reakcję liczony jest w sekundach. Generał ocenił, że żołnierze znaleźli się w ekstremalnie trudnej sytuacji, a kwestią do dalszych analiz mogłoby być rozmieszczenie skoczków w szyku, co potencjalnie wpływa na ryzyko splątania spadochronów.