Nowy zastępca sekretarza generalnego ONZ
Sekretarz generalny ONZ António Guterres zdecydował o obsadzeniu kluczowej funkcji w Departamencie Operacji Pokojowych, powołując rosyjskiego dyplomatę Gleba Desiatnikowa na stanowisko zastępcy szefa organizacji do spraw działań przeciwminowych oraz policji. Nowo mianowany urzędnik ma nadzorować międzynarodowe kontyngenty policyjne oraz operacje minerskie prowadzone w ramach misji pokojowych na całym świecie.
wnosi na to stanowisko ponad 35 lat doświadczenia w stosunkach międzynarodowych, sprawach politycznych i kwestiach bezpieczeństwa w rządzie, dyplomacji wielostronnej i regionach dotkniętych konfliktami
W opublikowanych życiorysach zawodowych podkreślono wieloletnią karierę dyplomatyczną Rosjanina. Gleb Desiatnikow ma ponad 35 lat doświadczenia w stosunkach międzynarodowych i dyplomacji, co potwierdzają oficjalne biogramy organizacji. Gleb Desiatnikow był w latach 2010–2018 zastępcą dyrektora departamentu w MSZ Rosji, a od 2018 roku ambasadorem w Jordanii. Wcześniejszy etap jego pracy obejmował również służbę w Stałym Przedstawicielstwie Rosji przy ONZ w Nowym Jorku oraz udział w pracach komisji zajmujących się sprawami Iraku.
Kulisy doniesień o przyszłości kierownictwa ONZ
Decyzja dotycząca rosyjskiego przedstawiciela zbiegła się w czasie z dyskusjami za zamkniętymi drzwiami na temat obsadzenia najwyższego fotela w ONZ. Według doniesień The Wall Street Journal Stany Zjednoczone zachęcały Viktora Orbana do ubiegania się o stanowisko sekretarza generalnego ONZ. Przekazywane przez prasy informacje wskazują, że taka kandydatura mogłaby liczyć na poparcie ze strony Moskwy oraz Pekinu w Radzie Bezpieczeństwa.
Reakcje polskich polityków na medialne doniesienia
Informacje o możliwym starcie węgierskiego polityka spotkały się z szybką reakcją przedstawicielstw państwowych i rządzących w Warszawie. Radosław Sikorski zadeklarował, że Polska nie poprze kandydatury Viktora Orbana, przypominając wcześniejsze relacje oraz poparcie, jakiego Orbanowi udzielał prezydent Karol Nawrocki.
Odmienne oceny tej sytuacji przedstawili także inni krajowi politycy. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nazwał opisywany scenariusz złym pomysłem, natomiast premier Donald Tusk oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz skwitowali te doniesienia jako zabawne.
